"Times" zdecydował się napisać o koncepcji, jak dla mnie dość oczywistej, ale czemu nie?,
czyli o tym dlaczego Doctor Strange postąpił jak postąpił w Endgame
i dlaczego tak sucho odpowiedział Tony'emu Starkowi na jego pytanie co się stanie.
Czy się uda.
“If I tell you what happens, it won’t happen.”
W finałowej bitwie, gdy nasi bohaterowie walczyli przeciwko Thanosowi żeby go pokonać raz na zawsze na zniszczonych
terenach Avengersów, kwestia, czy się uda, czy nie, była niepewna zwłaszcza do tego szczególnego momentu.
Tony odwrócił się do Strange'a i zapytał czy to, w czym właśnie biorą udział, miało miejsce w którymś spośród 14 mln jego widzeń
przyszłości na temat pokonania Thanosa i jego armii przez Avengersów.
Strange odpowiedział:
"Jeśli ci powiem, co się stanie, to się nie stanie".
Po tym jak film Avengers: Endgame pojawił się w kinach widzowie
zastanawiali się, co Strange miał na myśli, co chciał przez to powiedzieć, jeden z użytkowników Reddit wysnuł teorię, że Strange przeglądając 14
mln możliwych rozwiązań sprawdził także te wersje, kiedy odpowiada Tony'emu
na pytanie co się stanie i czy jest szansa, żeby ocalić życie IronMana. I niestety
odkrył, że nie ma takiego scenariusza, kiedy Avengersi zwyciężają, a
Tony nie ginie...
Strange szuka, sprawdza tysiące rozwiązań by znaleźć to, w którym Tony wychodzi z sytuacji cało. Zastanawia się: co jeśli mu powiem? Tony był dość mądry, by wymyślić podróże w czasie.
Może jeśli mu powiem wymyśli coś, by zatrzymać rękawicę z dala od
Thanosa i nie będzie zmuszony rezygnować z przyszłości ze swoją małą
córeczką...
Jednak wszystkie drogi zawodzą.
Jest tylko ta jedna droga...
Wtedy Strange budzi się ze swojego transu.
A potem, kiedy budzi się
znowu po pięciu latach staje na polu bitwy z determinacją i złamanym
sercem. Jego serce pęka, kiedy Tony pyta o 14 mln rozwiązań...
Jeśli ci
powiem, to się nie stanie - odpowiada.
Strange wie. Próbował.
Spoczywaj w pokoju, Iron Manie. W jakimś sensie twoja śmierć teraz jest tym bardziej smutna...
W nocy z 22 na 23 kwietnia w Los Angeles miała miejsce światowa premiera Avengers: Endgame,
niezwykle wyczekiwanego filmu Marvel Cinematic Universe,
kontynuacji zeszłorocznego blockbustera - Avengers: Infinity War.
Impreza zgromadziła ogromną liczbę gwiazd. Byli zarówno aktorzy spodziewani jako gwiazdy w filmie premierowym, jak i grający w poprzednich produkcjach Marvela, reżyserzy, producenci i wielu innych. Wymieniam w losowej kolejności:
reżyserzy Endgame Joe i Anthony Russo,
Robert Downey Jr. z żoną Susan, Gwyneth Paltrow, Jon Favreau, Taika Waititi, Scott Derrickson, Mark Ruffalo, Chris Evans, Scarlett Johansson, Jeremy Renner, Kevin Feige, Chris Hemsworth z braćmi Lukiem i Liamem oraz żona Liama Miley Cyrus,
Matt Damon, Kevin Hart, Danai Gurira, Letitia Wright, Sebastian Stan, Don Cheadle, Cobie
Smulders, Josh Brolin, Paul Rudd, Evangeline Lilly,
Tessa Thompson, Karen Gillan, Elizabeth Olsen
oraz Benedict z żoną Sophie Hunter.
Benedict na tzw. czerwonym dywanie, tym razem podobnie jak podczas premiery Infinty War fioletowym, wyglądał świetnie. Magazyn Esquire pisze nawet, że nigdy nie wyglądał lepiej. Jego wizerunek nie opierał się na błyskotliwych, światowych trendach, a na klasyce, która równie dobrze będzie prezentować się za 10 lat. Benedict wystąpił w eleganckim ciemnogranatowym garniturze z czarnymi klapami z czarnym krawatem oraz koszulą w kolorze garnituru. Na oczach miał swoje niezastąpione okulary przeciwsłoneczne Tinseltown -
Wayfarer. Jednak najbardziej uwagę przyciągała fryzura aktora, którą wtajemniczeni bez problemu kojarzą z postacią Greville'a Wynne'a z powstającego właśnie filmu Ironbark.
Sophie natomiast miała na sobie sukienkę pochodzącą z kolekcji Emilii Wickstead z 2019 roku, wzór "Nadia" dostosowany do potrzeb klientki (czarny kolor).
Film via YT z całej premiery poniżej. Benedict pojawia się pod koniec, 1 godz. 42 minuta :)
Zaproszenie brzmi następująco: Może i Doktor Strange jest garstką popiołu (a może nie), ale Benedict Cumberbatch jest żywy, ma się dobrze i... ma ochotę spotkać się z tobą! Poważnie!
Ty i twój przyjaciel macie szansę spotkać i poznać jedynego i niepowtarzalnego Benedicta oraz zrobić sobie z nim dziwne /strange/, ale cudowne fotki. A to nie jest koniec magii! Będziecie mogli, razem z Benedictem, jako goście specjalni wziąć udział w premierowym pokazie najbardziej wyczekiwanego filmu roku - Avengers Endgame! Będziesz spacerował po czerwonym dywanie wśród najfajniejszych bohaterów universum i być jednymi z pierwszych, którzy dowiedzą się, kto przetrwał pstryknięcie Thanosa. To pokolenie Avengersów zbliża się do końca, ale dla ciebie to początek. Przelot i hotel wliczone.
Taka jest nagroda, trzeba tylko wesprzeć Fundację Geanco, a potem mieć trochę (czyt. dużo) szczęścia i zostać wylosowanym.
I właśnie do wspierania Geanco zachęca Benedict.
Więcej na stronie Omaze.
3 lutego w czasie 53 finału National Football League czyli Super Bowl
pomiędzy New England Patriots a Los Angeles Rams
została wyemitowana telewizyjna, 30 sekundowa zajawka
Avengers: Endgame
Premiera tej malvelowskiej produkcji planowana jest na koniec kwietnia 2019
Jeśli mam być z Wami szczera, to będzie to jedna z najtrudniejszych dla mnie recenzji, ponieważ samego filmu nie da się w pełni ocenić bez spoilerowania.
Jednakże wkrótce pojawi się druga recenzja, ze spoilerami, aby na spokojnie wszystko omówić. W tej natomiast zajmę się suchymi faktami oraz moim odczuciami ze strony bardziej technicznej.
x x x
Film swoją oficjalną premierę w Polsce miał 26 kwietnia 2018, a na świecie dzień później (nie licząc oficjalnej premiery, która odbyła się 23 kwietnia w LA).
Został wyreżyserowany przez Anthony'ego oraz Joe Russo, którzy wcześniej wyreżyserowali m.in. Kapitana Amerykę: Zimowego Żołnierza oraz Kapitana Amerykę: Wojnę Bohaterów.
Przeglądając inne recenzje, dość często padało hasło, iż ten film jest przełomowy dla naszej współczesnej popkultury i w pełni się z tym zgadzam. Nikt jeszcze nie zgromadził w jednym filmie tylu kultowych superbohaterów, których już wcześniej mogliśmy zobaczyć na ekranach kin, bądź w komiksach.
Bracia Russo zdecydowanie podołali zadaniu. Każdy bohater ma coś do powiedzenia, zostało pokazane, jakie ma umiejętności oraz czego mniej więcej możemy się po nim spodziewać. To naprawdę jest nie lada wyczyn.
Chciałabym omówić rolę Benedicta, czyli naszego Doctora Strange'a, jednak to zostawię na inny post, ponieważ nie chcę komuś psuć zabawy z oglądania.
Soundtrack. Oj tak, to jest coś niebywałego. Dodaje filmowi niesamowity klimat. Dawno nie byłam tak zachwycona ścieżką dźwiękową.
Efekty specjalne są jak zwykle na wysokim poziomie. Co prawda, czasami widać, iż Thanos, czyli czarny charakter, nie wygląda tak, jak powinien, jednak występuje to może tylko przy paru ujęciach i trzeba mieć naprawdę dobre oko.
Wszyscy wiedzą, jak wyglądała sytuacja ze scenariuszem do filmu. Jestem pod wrażeniem scenarzystów, że zrobili kilka wersji, jednak ta prawdziwa jest niesamowita. Kwestie postaci są napisane idealnie, ich relacje, które później zaczęły się tworzyć... Widać, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Film nie jest dla każdego. Jeżeli nie jest się fanem Marvela, to większość rzeczy może być niezrozumiała lub nie podejdzie się do nich tak emocjonalnie, jak powinno. Choć bracia Russo postarali się, aby ten film mógł zobaczyć każdy, to moim zdaniem, powinno się zobaczyć te 18 wcześniejszych produkcji, by poczuć powagę, która panuje przez praktycznie cały seans. Jeśli natomiast jest się fanem serii, to ten film wgniecie go w fotel.
Akcja dzieje się bardzo szybko, jednak nie da się jakkolwiek pogubić. Występuje typowy dla Marvela humor, jednak uwierzcie mi, w pewnym momencie nawet nie zwrócicie uwagi na żarty, które padną podczas jakiejś rozmowy. Poza tym dobór grupek, o których wspomniałam W TYM POŚCIE jest wręcz idealny (o nich również powiem w osobnym poście).
x x x
Pozostaje mi jedynie życzyć Wam miłego seansu, jeśli jeszcze nie byliście w kinie, a tym, którzy byli, przypominam, że to jeszcze nie koniec. Avengers 4 już za rok!
W tygodniu od 23 do 26 kwietnia gośćmi programu Jimmy Kimmel Live byli aktorzy
Avenges: Infinity War
W poniedziałek, 23 kwietnia:
Robert Downey Jr., Tom Holland, Zoe Saldana, Paul Bettany oraz Pom Klementieff
gość muzyczny: A Perfect Circle wtorek, 24 kwietnia:
Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Tom Hiddleston, Danai Gurira oraz Dave Bautista
gość muzyczny: Bleachers środa, 25 kwietnia:
Chris Hemsworth, Chadwick Boseman, Karen Gillan, Sebastian Stan oraz Josh Brolin
gość muzyczny: Middle Kids czwartek, 26 kwietnia:
Don Cheadle, Benedict Cumberbatch, Elizabeth Olsen oraz Winston Duke
gość muzyczny: Morgan Wallen ft. Florida Georgia Line
Tutaj najbardziej interesuje nas ostatni dzień z Benedictem.
Program rozpoczął się monologiem Jimmiego, o promocji Avengers Infinity War.
Prowadzący był ciekaw, czy ktoś z publiczności byłby w stanie wymienić wszystkie najważniejsze 64 postaci występujące we wchodzącym do kin hicie. Zaczął wymieniać, kto tego wieczora zwolnił na chwilę przerywając promocję filmu by wystąpić w programie, przy wielkim aplauzie publiczności szczególnie przy nazwisku doktor Strange.
W tym momencie z publiczności odezwał się głos osobnika przedstawiającego się jako Namor the Sub-Mariner, że jest zawiedziony, że jego w ogóle nie ma w Avengersach i że powinien tam być bo nawet pieprzony Sokole Oko bierze udział. "Strzela z łuku! Wiesz, Jimmy, kto jeszcze strzela z łuku? Mój bratanek Jared na letnim obozie!"
Finalnie rozgoryczony Billy Eichner aka Namor the Sub-Mariner opuścił studio i wreszcie mogli pojawić się zaproszeni aktorzy.
Członkowie ekipy opowiadali Jimmiemu jak to było ze scenariuszem. Że jeśli chcieliby przeczytać cały to musieliby zostać zamknięci w samotności w pomieszczeniu, z którego nikt by ich nie ruszał. Więc po prostu każdy dostał swoją część tekstu, ponieważ zdecydowana większość nie chciała izolacji.
Poza Cumberbatchem, który powiedział:
- No więc ja pochodzę z takiej dziwnej, małej, wilgotnej i mokrej wyspy zwanej Anglią, gdzie mają dorobek literacki...
- Umiesz czytać, myślę, że właśnie to chcesz powiedzieć w uprzejmy sposób - wyjaśnił Kimmel.
Benedict dodał, że czasem nawet aktorzy szekspirowscy muszą robić to, co aktorzy avengersowi i po prostu dostają swój tekst.
Przy okazji rozmowy na światło wyszło kilka spoilerów. Na przykład
“I run really fast” - biegam na prawdę szybko.
“I see a train and wear ripped jeans” - widzę pociąg i noszę podarte dżinsy.
Goście opowiadali jak wyglądała promocja filmu na całym świecie i co się działo, kiedy pewnego razu weszli do sklepu z komiksami
Cała czwórka, a wcześniej pozostali goście Jimmiego Kimmela, rysowali granych przez siebie bohaterów z Avengers: Infinity War. Obrazki wystawione zostały na aukcję charitybuzz.com, a dochód wesprze the Starlight Children’s
Foundation.
Na zakończenie Benedict Cumberbatch, Don Cheadle, Elizabeth Olsen i Winston Duke
wyjawili kilka szczegółów tak zwanej the Avengers fantasy football league.
Kto wygrał tą ligę?
Któryś z Chrosów, nie wiem, Chris Ewans - powiedział Don Cheadle.