Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko w czasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko w czasie. Pokaż wszystkie posty

242. Promocja The Child In Time w PBS Masterpiece przed premierą w USA


Twórcy i ekipa produkująca The Child In Time (Dziecko w czasie) opowiadają o poruszającej historii zaadaptowanej na podstawie nagradzanej powieści Iana McEwana o tym samym tytule.
The Child In Time zostanie wyemitowane w MASTERPIECE PBS
w Niedzielę Wielkanocną 1 kwietnia.


W klipie swoimi wrażeniami o filmie i książce dzielą się: reżyser: Julian Farino, producent David Boulter, odtwórca głównej roli i producent, Benedict Cumberbatch, producent Masterpiece Rebecca Eaton i Stephen Butchard, autor scenariusza i współproducent.






"Dziecko w czasie to opowieść niekonwencjonalna, na zupełnie innym poziomie. Każdy, kto stracił kogoś, kogo kochał lub o kogo się troszczył, będzie poruszony scenariuszem. Tekst jest tak dobry, że przemawia do każdego, kto żyje w żałobie, żalu czy smutku. Oni wszyscy docenią prawdę tego tekstu."


"To bogata opowieść, która poruszy wiele osób."
"To na prawdę niezwykła historia oparta na tragicznej, smutnej  przesłance - stracie dziecka, jrednak otwiera się na bardzo różne przestrzenie. Tak na prawdę to nie jest analiza żalu, smutku, tu nie chodzi o procedury policyjne. To jest o uleczaniu, o miłości i ma rodzaj niezwykłej jakości "innych" osób w tym wszystkim. Adaptacja Stephena (Butcharda) jest zarówno wiernym odzwierciedleniem powieści w tym aspekcie, zawiera wszystkie te jej elementy, a równocześnie robi ją niezwykle ekranową poprzez te elementy emocji."



"Wiem, że ona gdzieś tam jest. Nie mam pojęcia gdzie, nie wiem, gdzie zacząć szukać. "


"Trudno zaakceptować fakt, że jesteśmy bezradni... ale jesteśmy. Wszystko co możemy to być tu,
gotowi i świadomi."


"Mieć możliwość adaptacji książki Iana McEwana to jak odkrywanie skarbu."
"Czytałem tę książkę jakieś 25 lat temu, to jest książka, która zostaje. Ma niewiarygodną głębokość, koloryt."


"Dziecko w czasie jest trochę inne, bo nie opowiada o jednej chwili ale o wielkiej przemianie, która następuje w głównym bohaterze, i jest to coś, co mi się podoba.  Jest w stanie wejść głęboko do naszej świadomości, naszej wyobraźni i wiedzieć, jak to jest kiedy ktoś przeżywa kryzys.




- Czego ty chcesz? Chcesz żebym się poddał, zrezygnował?
- Tak. Chcę żebyś skończył. Bo zawsze mnie zawodzisz. Nigdy jej nie przyprowadzasz do domu.
I za dużo pijesz.


- Tego się po mnie należy spodziewać, że będę dużo pić.
- Nie mogę już tu żyć!!!





 

198. Opowieść o problemach po stracie dziecka, czyli trochę o ekranizacji The Child in Time



Dziecko w czasie (ang. The Child in Time) to książka autorstwa Iana McEwana. Można nie kojarzyć go poprzez ten tytuł, lecz zdecydowana większość z was zapewne słyszała o Pokucie. Ona także jest jego autorstwa.

Autor cieszy się wysokim uznaniem, ponieważ został nagrodzony m.in. Somerset Maugham Award, a The Time w 2008 roku wymienił go jako jednego z 50 największych pisarzy brytyjskich po 1945 roku.

Skrótowo opowiedziałam wam o autorze tej jakże cudownej, a zarazem emocjonalnej książki Dziecko w czasie. Jednak to nie o niej tutaj zamierzam pisać.

Dzisiaj skupię się na ekranizacji (reżyseria Julian Farino), w której główną rolę odgrywa Benedict Cumberbatch, a której polska premiera miała miejsce wczoraj, 22 grudnia.

Stephen Lewis (Benedict) jest autorem książek dla dzieci. Ma śliczną i kochającą żonę Julię (Kelly MacDonald), małą i słodką córeczkę Kate oraz dwójkę dobrych przyjaciół. Czego można chcieć więcej?
Pewnego dnia, podczas zakupów w supermarkecie, Kate znika. Mimo wszelkich starań Stephenowi nie udaje się odnaleźć córki. To sprawia, że jego relacje z żoną ulegają całkowitej zmianie. Choć nie traci nadziei na odnalezienie Kate, przeżywa wewnętrzną walkę z samym sobą. A co by się stało, gdyby jedno wydarzenie całkowicie zmieniło dotychczasową, smutną rzeczywistość?

Z niecierpliwością czekałam na ekranizację tej powieści. Przyznam, że po przeczytaniu książki nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak reżyser chce pogodzić tyle wątków. Byłam pełna obaw.

Nie potrzebnie.

Benedict na planie

Gra aktorska Benedicta była niesamowita. Od dawna wiadomo, że w każdej roli stara się być autentyczny. Tym razem Brytyjczyk mógł naprawdę poczuć postać Stephena. W końcu aktor posiada dwoje dzieci. W każdej scenie można zauważyć, iż Benedict tak naprawdę stał się postacią z książki. Sam powiedział, że potrzebował takiej roli od dawna. Wszystkie emocje, które odczuwał Stephen w książce, można było jeszcze mocniej poczuć podczas oglądania ekranizacji. Benedict jak zawsze mnie nie zawiódł i zdecydowanie, nawet tylko ze względu na niego, polecam zobaczyć ten film.

Benedict Cumberbatch jako Stephen Lewis

U boku Benedicta grała Kelly MacDonald, która odgrywała żonę Stephena, Julię.

Jeśli mam być szczera, kiepsko orientuje się w środowisku aktorów z Wielkiej Brytanii i nie miałam pojęcia, kim ona jest. Lecz ten fakt nie stanął na przeszkodzie, by docenić jej pracę w odgrywaniu Julii.
Kelly zagrała ją naprawdę bardzo dobrze. W filmie widać, iż ona również stara się poczuć, jak to jest stracić własne dziecko. W byciu aktorem jest to jeden, jeśli nie najważniejszy element - wczuć się. Ona zrobiła to wręcz idealnie.

Kelly MacDonald wraz z Benedictem Cumberbatch jako państwo Lewis

Teraz przejdę do innych, mniej ważnych albo ważniejszych rzeczy.

Przede wszystkim - film, a książka.

Większość z was pewnie ma zdanie, że książki są lepsze od ich ekranizacji.

Cóż...

W moim odczuciu niestety tutaj jest podobnie.

Pomimo bardzo dobrej obsady, niesamowitej gry aktorskiej, cudownych scenerii, niestety pojawiły się pominięcia ważnych wątków. Mówię tutaj m.in. o wytłumaczeniu przez matkę Stephena motywu z knajpą (ci, którzy czytali i oglądali film wiedzą, o czym mówię).

Choć oczywiście na pominięcie wątków można przymknąć oko, bo w końcu jest ich ogrom, tak spłycenia jednej z najistotniejszych postaci w książce (mowa o Thelmie) nie mogę wybaczyć.

Reszta jest bez zarzutu.

Podsumowując:
Jeśli jesteście ciekawi Benedicta w roli zagubionego ojca, to film jest jak najbardziej dla was. Ale jeżeli chcecie dokładnie poznać historię Stephena, to polecam najpierw przeczytać książkę, a później dla dopełnienia wrażeń zobaczyć ekranizację.

Cały film oceniam 6/10.



PS.

Jeśli chcecie zobaczyć wpisy na temat powstawania filmu, są:
TU (014) TU (026) TU (034) i TU (041)

na temat analiz o czym jest książka i co z tego może wyniknąć w filmie, bo ten dopiero powstaje
TU (036)

i wpis po angielskiej premierze filmu TU (154)


152. Benedict Cumberbatch w programie The Andrew Marr Show




W niedzielnym programie Andrew Marr Show (17.09.2017) pojawił się Benedict Cumberbatch.
Na początku rozmowy Benedict opowiadał, jak bardzo ujęła go niezwykle dojrzała powieść Iana McEwana,
w której adaptacji brał udział jako aktor i producent.
Historia natychmiast go zaintrygowała, po prostu go powaliła i to nie tylko ze względu na okoliczności,
że został ojcem po raz drugi. Grał postać, która jest odmienna ot tych, które grał ostatnio
i to do niego bardzo dotarło.





Andrew wyjaśnił, że film zaczyna się od tego, że młody ojciec idzie do supermarketu z dzieckiem, odwraca się by zapłacić przy kasie, po czym odwraca się jeszcze raz, a dziecka nie ma, zniknęło kompletnie,
ojciec traci dziecko.


Benedict wyjaśnił, że to opowieść o bliskości, że pozornie niewinny początek zamienia się w straszną tragedię. Dzieje się w mgnieniu oka i to w swej gwałtowności jest brutalne, to jest początek końca tego związku w którym on się znajduje, to jest koniec obecności dziecka w życiu jego rodziców. To jest druzgocące i stanowiłby koszmar dla każdego rodzica.
Andrew zapytał jak można żyć po takim wydarzeniu, czy jest na to jakaś odpowiedź?
Benedict: "Takie właśnie pytanie wyłania się w książce. Ona mówi o tym, jak człowiek przechodzi proces smutku z żoną, jak potem się oddalają się od siebie. Zwłaszcza, że to był związek dwojga bardzo kochających się ludzi, dziecko było ich owocem."

Dalej Andrew powiedział, że Benedict został porównany do Laurence Olivera, jednego z angielskich największych aktorów. I zapytał, czy Ben uważa, że Larry Oliver poradziłby sobie z doktorem Strange? Z tą ogromną hollywoodzką machiną, wspaniałymi efektami komputerowymi w kinie?
- Oczywiście, że poradziłby sobie, absolutnie! - odpowiada Ben - To są fantastyczne postaci, jest tam element Szekspira, szczególnie w tym czymś w rodzaju wielowątkowej zbrodni i jak bohaterowie poruszają się we wszechświecie Marvela, w tym komiksowym bogactwie. Bohaterowie mają wyzwania, a Olivier był fizycznie dobry. Role wymagają od aktorów fizycznych umiejętności, czasem potrzeba kaskaderów, czy pracy z zabezpieczeniem.


- Peleryna jest nieźle ciężka, tak przy okazji... - mówi Benedict. - To ubieranie się, charakteryzacja, myślę, że Olivier byłby zachwycony. Skala postaci, skala opowieści, to jest świetna baza dla aktora.
- Dałeś nam fantastycznego Hamleta...
- Dziękuję. - wtrąca Ben
- Czy jest jakaś rola szekspirowska, którą jeszcze chciałbyś zagrać? Na pewno jesteś za młody na króla Leara, to jasne.
- Tak, jeszcze mam trochę czasu, mam nadzieję. Mówią, że posiadanie dzieci postarza, ale ciągle myślę, że mam jeszcze parę lat do tego... O rany, nie wiem, chciałbym powiedzieć tu i teraz, że miałem wiele szczęścia z Hamletem, Hamlet był jedyny na liście do zrobienia przed śmiercią, robienie takiej listy jest trochę zwodnicze.


- Wcześniej miałem do czynienia z fragmentami Hamleta, miałem więc to poukładane w głowie.
- Mógłbyś zrobić ciekawego Prospero, tak myślę. - mówi Andrew.
- Jeśli robiłbym go to myślę, że on jest w środku swojej historii raczej niż na końcu, podobnie jak ja. Tak to staram się popychać do przodu...
- Miejmy nadzieję, że tak będzie. Dziękuję.


 
TRZY LATA WCZEŚNIEJ...
Benedict Cumberbatch został zaproszony do programu The Andrew Marr Show na niedzielny poranek 9 listopada 2014
Swoją rozmowę Andrew rozpoczął mówiąc, że Benedict jest chyba obecnie najbardziej znaną osobą na naszej planecie, a na zewnątrz hotelu noc zapewne spędziło wiele osób na wieść, że Benedict się w nim znajduje. Zapytał, jak Ben sobie radzi z tą popularnością?
-  Staram się normalizować sytuację, uciekać od tego nonsensu sławy, spędzając czas z rodziną, z przyjaciółmi, a także szkicując. Niestety brak czasu nie pozwala mi rysować piórem i atramentem, więc maluję. To jest taka chwila wytchnienia.

150. Pokaz przedpremierowy The Child In Time w siedzibie BAFTA



Kiedy? godz. 19.45 naszego czasu, 18 września 2017
Gdzie? Princess Anne Theatre, BAFTA, 195 Piccadilly, Londyn

Co? Przedpremierowy pokaz filmu "Dziecko w czasie" (The Child In Time)
Udział wzięli m.in.
Stephen Butchard - producent wykonawczy,
Julian Farino -reżyser,
Kelly Macdonald - Julie Lewis
Benedict Cumberbatch - Stephen Lewis
Edith Bowman - prowadząca
Wśród publiczności byli Wanda i Timothy Cumberbatch oraz Sophie Hunter






The Telegraph  po pokazie premierowym relacjonuje:

Benedict powiedział, że publiczność, która robi zdjęcia lub filmuje swoimi telefonami komórkowymi powoduje, że stara się być lepszym aktorem.





Wszechobecne kamery telefonów śledzące każdy krok większości aktorów są ich zmorą. Ale ci fani przyklejeni do swoich komórek mogą wywoływać też dobre skutki: zmuszają aktorów do lepszego występowania i do większej koncentracji.
Aktor powiedział, że ciągły błysk fleszy podczas filmowania w miejscach publicznych zmusza go do większej koncentracji niż kiedyś i zażartował, że to może nawet być pomocne.

Na pokazie “Dziecka w czasie” Benedict przyznał, że setki fanów ciągle go nagrywających były teraz częścią występu. Kręcenie niektórych scen wymagało pracy w miejscach publicznych, na przykład musieli zrobić sceny pod londyńskim South Bankiem, co zaowocowało “500 pieprzonymi ludźmi z kamerami na wierzchu”
“To jest dziwne, ale to jest po prostu teraz. Taka teraz jest część tej pracy. W pewien sposób to jest dobre, bo nie można się wygłupiać.”
“Przeszedłem przez różne etapy życia i jedną z najważniejszych rzeczy, jakie chciałem opracować jest koncentracja”
“Teraz nie ma miejsca na brak koncentracji ciągle trzeba być skoncentrowanym na obecnym zadaniu. Trzeba to zablokować.”


“W dziwny sposób im więcej jest szumu tym ciężej musisz pracować, żeby to uciąć I dostać się w miejsce w którym rzeczywiście powinieneś się znajdować”
Zapytany przez Kelly Macdonald czy na prawdę twierdzi, że to było pomocne, wyjaśnił, że starał się być pozytywnie nastawiony do tej sytuacji I dodał “Musisz udawać, że tak jest.”
Jedna ze scen pod supermarketem wymagała od niego desperackiego biegu żeby odnaleźć zaginione dziecko.

Mówił:
“Biegnąc wzdłuż ruchliwej ulicy ludzie wołali 'Czy mogę sobie zrobić z tobą selfie?'”
I dodał:
“To było bardzo trudne I bardzo szalone”
Benedict docenił 'złoty wiek' dramatu w telewizji mówiąc, że każdy aktor który uznał, że mały ekran to coś gorszego, stracił.
„To ich strata. Granice są tak doskonałe, tak pięknie rozmyte teraz pomiędzy tym, co jest dużym i małym ekranem... chyba, że mówimy o czymś co jest epizodem.”

„Jeśli dasz filmowi dość powietrza i przestrzeni może on być wielkoekranowy, ale sądzę, że te reguły są teraz na tyle powiązane, że nie zawsze da się oddzielić kino od telewizji. Jeśli materiał jest dobry to jest dobry.”
To nie pierwszy raz, kiedy Cumberbatch zwraca uwagę na fanów kręcących go na komórkach. W 2015 roku, kiedy grał Hamleta w Barbican osobiście interweniował wśród teatralnych luzaków czekających na zewnątrz sceny błagając ich, żeby nie filmowali w czasie spektaklu. „To jest straszne i zupełnie nie pomocne.”




149. Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock


Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock.
A poza tym, w swoim artykule Lauren Turner pisze, że Benedict Cumberbatch uważa siebie za swojego największego krytyka. 
 

Wygląda na to, że wszystko pracuje dla Benedicta Cumberbatcha. Ale on sam mówi, że jest swoim najsurowszym krytykiem, że jest gorszy od największego trolla internetowego."Internet jest niczym w porównaniu z krytyką we własnej głowie."

 
Aktor ma nowe spojrzenie ma swoją pracę dzięki jego firmie produkcyjnej SunnyMarch, która właśnie współtworzyła The Child In Time „Dziecko w czasie”.
Benedict nie tylko grał główną rolę Stephena Lewisa, autora piszącego książki dla dzieci, którego świat się rozpada, gdy jego czteroletnia córka znika w supermarkecie. W tej pierwszej w ogóle telewizyjnej adaptacji powieści Iana McEwana jest równocześnie producentem wykonawczym tego dramatu telewizji BBC One.


Benedict mówi, że adaptacja książki, która zdobyła Whitbread Prize, a opowiada o tym, jak Stephen i jego żona Julie zaczynają się rozchodzić się po stracie, była wielkim dobrodziejstwem. Aktor przyznaje również, że jest zupełnie inaczej kiedy się pracuje nad filmem jako producent. Kiedy jest się z przodu i w centrum i to jest naprawdę trudne.
„Ekscytuje mnie moment, kiedy nie jestem w czymś i mogę spojrzeć na to z większym dystansem, ale to jest bardzo specyficzne. Sposób w jaki na coś patrzysz, na to jak coś powstaje, to jest zawsze straszne. Po prostu straszne.”


„Wierz mi, internet jest pełny nienawiści, ale nie można z niczym porównać brutalnej samokrytyki we własnej głowie. Powiedziałem wszystko zanim oni to zrobili.”
Cumberbatch mówi, że dzięki współpracy z Pinewood Television przy robieniu dramatu ma teraz wspaniałe doświadczenia. „Nie wybierałem ich, to oni wybrali nas” mówi. „I po prostu wypaliło – zgranie w czasie, rewelacyjny scenariusz i przede wszystkim nadzwyczajna powieść.”
Aktor, który z żoną Sophie ma dwóch synów, mówi, że porównanie momentu utraty dziecka w sytuacji kiedy dookoła ma się tak przyjazne otoczenie było okropnym kontrastem. „To było coś niezmiernie inne od wszystkiego, co dotychczas robiłem, szczególnie tych znanych rzeczy w telewizji.”


„Zawsze będę się obawiał o to, co robię, zwłaszcza, gdy są wysokie oczekiwania - nie kiedy robiąę coś zwykłego, czy niezwykle zwykłego - a tu skrajny charakter sytuacji (w Dziecku w czasie) jest bardzo niezwykły.”
„Myślę, że nie trzeba być rodzicem, żeby zrozumieć sytuację. Jest wielu fantastycznych aktorów, którzy niesamowicie pokazali rodziców w sytuacjach kryzysowych, albo po prostu stworzyli role fikcyjnych rodziców.”
„To nie było jak: o świetnie, mogę to zagrać, choć to emocjonalny hardcore, ponieważ zostałem ojcem po raz drugi. To po prostu się stało.”
A mówiąc o bardziej znanych rolach telewizyjnych, czy chodziło o Sherlocka? Benedict uśmiecha się tajemniczo mówiąc „może”.


W czasie kiedy Lauren rozmawiała z Benedictem właśnie zostało ogłoszono że Jodie Whittaker zagra kolejnego doktora Who, jako pierwsza kobieta. 
Ta wiadomość zelektryzowała aktora. Powiedział, że nie może doczekać się jej występu. 
"To dziwaczne, dlaczego to nie może być kobieta?" - powiedział Benedict.
Dlaczego nie jest to obojętne, jakiej płci będzie bohater? Uważam, że ona jest świetną aktorką i mamy szczęście żyć w kulturze, kiedy ona się zgadza, żeby tą rolę zagrać. Niech gra i zobaczmy, co z tego wyniknie."
Na pytanie Laury czy na wieść o kobiecie-Sherlock też byłby tak zadowolony Benedict powiedział:
"A czemu nie? Nie jest to dla mnie ważne." 
Po czym dodał żartobliwie: "Sherlockina - już wkrótce będzie u was"
Benedict zaznaczył jeszcze, że SunnyMarch ma wiele planów na to, by poprawić różnorodność i "dać więcej miejsca kobietom, zarówno z tyłu jak i od frontu kamery". Bądźcie na to gotowi.






147. The Child in Time Dziecko w czasie - nowy trailer



Trailer do filmu oraz Benedict Cumberbatch dla BBC One
na temat pracy nad The Child In Time.


Opisz postać Stephena.

Z zawodu jest pisarzem, pisze dla dzieci. Jest szczęśliwym i kochającym ojcem – Kate urodziła się w bardzo szczęśliwym związku. Stephen jest jak każdy, ma małe grono przyjaciół, ale są mu bliscy i jest mu z nimi dobrze.
Prezentuje postawę obojętną na resztę świata, bardziej jest obserwatorem niż uczestnikiem. Ale to wszystko się zmienia kiedy doświadcza niewyobrażalnego przeżycia – zniknięcie córki w supermarkecie. Staje się wtedy centrum dramatu.

Dziecko w czasie jest o tym, jak przez wypadek Stephen staje się zrujnowanym człowiekiem i jaki to  ma wpływ na jego relacje. I jak to dało mu  odniesienie do wszystkiego co było wcześniej. A potem jak w jakiś sposób udaje mu się znaleźć rodzaj wybawienia i akceptacji tego co się stało, swoją odpowiedzialność, wpływ na innych ludzi i jak niezniszczalną miłość czuje do swojej utraconej córki Kate.

Ten temat dla każdego rodzica jest koszmarem. Jak to jest zagrać taką postać?

Kiedy musiałem wyobrazić sobie coś takiego jak strata dziecka było to dość stresujące. Nie będę kłamał. To była bardzo nieprzyjemna sytuacja w którą musiałem się wstawić, szczególnie przez okoliczność, że mój drugi syn urodził się właśnie kilka tygodni wcześniej, choć bycie ojcem nie jest warunkiem nieodzownym aby stworzyć tę rolę. Gdyby miał to grać jakiś aktor nie posiadający dziecka chyba musiałby być z kamienia, żeby nie umieć sobie wyobrazić jaka to potworność. Jednakże granie w czasie, gdy się ma własne doświadczenia może być niebezpieczne, trzeba rozdzielić przeżycia, inaczej mogą one być bardzo wyniszczające. Starałem się więc tak bardzo jak to możliwe
zrobić to wszystko stopniowo. To okropna rzecz do rozważania, jak nadać sens życiu w którym brak jest obecności kogoś kto wcześniej zawsze był. Pomimo tego film jednak nie jest przygnębiający.
Film daje nam przesłanie, że człowiek mający takie doświadczenia ma niezwykłą umiejętność i odporność życia nadal. Dla tej osoby, dla pamięci o niej. To jest ważne, że mamy taką możliwość.

Powiedz nam o relacji Stephena z jego żoną w czasie separacji.

Relacja pomiędzy Stephenem a Julie jest kluczowa dla całej historii, ponieważ utrata córki prowadzi do ich rozstania. Ich miłość jest wyrażana poprzez dziecko i kiedy tracą Kate staje się to dla nich niezwykle trudne. Obydwoje zatracają się każde w swoim świecie smutku, żałoby, co prowadzi do rozpadu ich związku, osiągają granicę wytrzymałości, ale korzenie ich miłości ciągle istnieją.
Ian (McEwan) bardzo efektownie  przedstawił to w swojej książce i mam nadzieję, że udało nam się to pokazać w naszej (ze Stephenem Butchardem) adaptacji.
Kelly Macdonald, która gra Julie jest fenomenalną aktorką, czuje siebie i jest oswojona z kamerą. Jest bardzo wnikliwa i myśląca o postaci, jest zmotywowana i czuje radość z tego co robi. Świetnie się rozumieliśmy od samego początku i bardzo się cieszyłem, że była zainteresowana zagraniem tej roli. Praca z nią to była świetna zabawa.

Jesteś też producentem The Child in Time, jak się w tym znajdujesz?

Jestem bardzo dumny z tego, że mogę powiedzieć, że jestem! W ciągu roku moja firma produkcyjna SunnyMarch wyprodukowała i zrobiła ten film i jesteśmy bardzo zadowoleni, że dajemy światu pierwszą w ogóle adaptację telewizyjną książki Iana McEwan’a. Pracowałem z nim wcześniej przy Pokucie i to był wielki zaszczyt i dla mnie i dla firmy. Jako producent w fazie przygotowawczej jesteś wciągnięty w każdy drobiazg i utrzymanie tego w ryzach, począwszy od formowania zespołu, ludzi, którzy to zrobią, poprzez nadawanie temu kierunku. To jest niezwykle ekscytujące być częścią tego wszystkiego. Ale potem musisz się kompletnie przestawić i wejść w rolę aktora!
Naprawdę bardzo cenię to doświadczenie, a co najważniejsze myślę, że zespół też tak uważa.







144. "Dziecko w czasie" już 24 września w telewizji brytyjskiej


Oto zdjęcia ze zwiastuna do filmu, który zapowiada się niesamowicie dobrze.
Będziemy się na nim śmiać, ale i będziemy płakać...

Czy czas może wyleczyć


wszystkie rany???










Już wkrótce...