Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Child In Time. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Child In Time. Pokaż wszystkie posty

242. Promocja The Child In Time w PBS Masterpiece przed premierą w USA


Twórcy i ekipa produkująca The Child In Time (Dziecko w czasie) opowiadają o poruszającej historii zaadaptowanej na podstawie nagradzanej powieści Iana McEwana o tym samym tytule.
The Child In Time zostanie wyemitowane w MASTERPIECE PBS
w Niedzielę Wielkanocną 1 kwietnia.


W klipie swoimi wrażeniami o filmie i książce dzielą się: reżyser: Julian Farino, producent David Boulter, odtwórca głównej roli i producent, Benedict Cumberbatch, producent Masterpiece Rebecca Eaton i Stephen Butchard, autor scenariusza i współproducent.






"Dziecko w czasie to opowieść niekonwencjonalna, na zupełnie innym poziomie. Każdy, kto stracił kogoś, kogo kochał lub o kogo się troszczył, będzie poruszony scenariuszem. Tekst jest tak dobry, że przemawia do każdego, kto żyje w żałobie, żalu czy smutku. Oni wszyscy docenią prawdę tego tekstu."


"To bogata opowieść, która poruszy wiele osób."
"To na prawdę niezwykła historia oparta na tragicznej, smutnej  przesłance - stracie dziecka, jrednak otwiera się na bardzo różne przestrzenie. Tak na prawdę to nie jest analiza żalu, smutku, tu nie chodzi o procedury policyjne. To jest o uleczaniu, o miłości i ma rodzaj niezwykłej jakości "innych" osób w tym wszystkim. Adaptacja Stephena (Butcharda) jest zarówno wiernym odzwierciedleniem powieści w tym aspekcie, zawiera wszystkie te jej elementy, a równocześnie robi ją niezwykle ekranową poprzez te elementy emocji."



"Wiem, że ona gdzieś tam jest. Nie mam pojęcia gdzie, nie wiem, gdzie zacząć szukać. "


"Trudno zaakceptować fakt, że jesteśmy bezradni... ale jesteśmy. Wszystko co możemy to być tu,
gotowi i świadomi."


"Mieć możliwość adaptacji książki Iana McEwana to jak odkrywanie skarbu."
"Czytałem tę książkę jakieś 25 lat temu, to jest książka, która zostaje. Ma niewiarygodną głębokość, koloryt."


"Dziecko w czasie jest trochę inne, bo nie opowiada o jednej chwili ale o wielkiej przemianie, która następuje w głównym bohaterze, i jest to coś, co mi się podoba.  Jest w stanie wejść głęboko do naszej świadomości, naszej wyobraźni i wiedzieć, jak to jest kiedy ktoś przeżywa kryzys.




- Czego ty chcesz? Chcesz żebym się poddał, zrezygnował?
- Tak. Chcę żebyś skończył. Bo zawsze mnie zawodzisz. Nigdy jej nie przyprowadzasz do domu.
I za dużo pijesz.


- Tego się po mnie należy spodziewać, że będę dużo pić.
- Nie mogę już tu żyć!!!





 

174. Benedict Cumberbatch uhonorowany nagrodą Aktor Roku Unmissable Awards 2017

Heat Magazine to jeden z najlepiej sprzedających się magazynów o gwiazdach, celebrytach, aktorach i piosenkarzach obojga płci. Niusy, plotki, moda, piękno, porady na różne tematy - tam właśnie mają swoje miejsce. Siedziba główna magazynu znajduje się w Londynie.

14 listopada gazeta wyłoniła zwycięzców corocznie przyznawanych nagród noszących nazwę Unmissable Awards w kilku kategoriach,
przytaczam zwycięzców w trzech:

1. Unmissable Actress of the Year - Vicky McClure (The Replacement, Line Of Duty, BBC1)
nominacje miały również:
Elisabeth Moss (Top of The Lake: China Girl & The Handmaid’s Tale)
Nicole Kidman (Big Little Lies & Top of the Lake: China Girl)
Pearl Mackie (Doctor Who)
Suranne Jones (Doctor Foster)

2. Unmissable Actor of the Year - Benedict Cumberbatch (Sherlock and The Child In Time, BBC1)
Pozostali nominowani: 
Tim Roth (Tin Star)
Bertie Carvel (Doctor Foster)
Martin Freeman (Sherlock)
Peter Capaldi (Doctor Who)
  
W uzasadnieniu magazyn napisał:

"Wszyscy wiemy jak nieskończenie zadziwiający jest Benedict Cumberbatch jako Sherlock Holmes, w roli która zmieniła go w niespodziewaną sensację. W czwartej serii Benedict był oszałamiający, jak zwykle.
Ale kiedy telewizja pokazała "The Child In Time" było jasne, że cudownie poruszający, wyjątkowo emocjonalny film o opłakującym swoją zaginioną córeczkę ojcu, był znaczącym momentem w jego karierze."
Benedict odbierając nagrodę powiedział:
Kapitalnie! Bardzo się cieszę z tej nagrody, nie tylko ze względu na Sherlock'a, ponieważ tą nagrodą uhonorowany zostałem również za "Dziecko w czasie", adaptację niezwykle mocnej powieści Iana McEwana. To pierwszy film zrobiony przez naszą firmę produkcyjną Sunny March. Przyjmuję więc tą nagrodę także w imieniu wszystkich, którzy tak cudownie nad filmem pracowali. Dziękuję! Thank you, heat!”

 
3. Unmissable TV drama of the Year: Line of Duty (BBC1)
Wśród nominowanych seriali były:
Broadchurch (ITV)
Sherlock (BBC1)
Dr Foster (BBC1)
Poldark (BBC1)

Więcej o nagrodach i nominacjach magazynu Heat TU


154. BBC One. Premiera. The Child In Time. Dziecko w czasie.



Rola Stephena Lewisa jest inna niż te, które Benedict grał wcześniej. Zwykle grywał wyjątkowe postaci w zwykłych sytuacjach. Tym razem chodzi o zwykłego człowieka w niezwykłych okolicznościach.
"To było wyzwanie. Były momenty, kiedy zastanawiałem się, czy robię dość?
"Robiłem wiele filmów, w których moi bohaterowie wymagali wiele zachodu, czy też szczególnego podejścia, sposobu myślenia, jakichś umiejętności, czy kulturowego tła, tego typu rzeczy. Więc aspekt zmiany, transformacji, które musiałem zrobić do tych ról był odległy ode mnie prawdziwego. Teraz włożyłem w tą rolę więcej mnie samego, to jak brzmię, jak się ruszam, jak się ubieram. Czułem się odkryty w tym czasie, ale także odbierałem to jako coś wspaniałego"

Stephen Butchard, autor scenariusza adaptacji odchodzi nieco od podstawowego tematu w wątki polityczne. Jednakże skupia się na postaciach tworząc film o stracie dziecka i wiążących się z tym smutku, nadziei i akceptacji.

Benedict mówi: Ostatecznie to historia, mimo iż dotyka głębokich problemów, zanurza się w przejmującej rzeczywistości traumy jako jej centrum. To opowieść o wybawieniu, i nadziei, i próbie budowania przyszłości, która akceptuje, obejmuje i przyjmuje tą stratę, nieobecność dziecka. To jest także analiza dzieciństwa i czasu. I tego co się dzieje z czasem w momencie urazu psychicznego. To jest spojrzenie, jak świadomość i podświadomość mogą się prześlizgiwać.

Film przemyka się pomiędzy wydarzeniami przed i po, wzdłuż osi czasu Stephena, począwszy od druzgocących chwil następujących po zniknięciu córki, przeskakując kilka lat w przód, żeby po chwili wrócić z powrotem, i znowu skoczyć w przód.
Widzimy mieszkanie Stephena puste, potem wypełnione ozdobami i życiem, potem puste, potem znów pełne. Chronologia w filmie przygotowuje nas na bardziej niezwykłe wydarzenia, chwile, które wyglądają jak podróże w czasie, kiedy Stephen i Julie mają wizje swojego nienarodzonego syna, jako chłopca na plaży, czy w londyńskim metrze.

W tym wszystkim wiodącą rolę gra Benedict i jego podróż od zdruzgotania po odrodzenie. To na nim skupia się opowieść i on z tym świetnie sobie radzi. Benedict jako Stephen jest zrozumiały, zabawny ale i smutny z ujmującym angielskim repertuarem przekleństw. Ze swoją partnerką, Kelly Macdonald (naturalna jak powietrze) są czuli bez bycia sentymentalnymi. Budzą sympatię i chcemy, by im się udało.

Ważna w filmie jest również przyjaźń Stephena z Charlesem (Stephen Campbell Moore) i Thelmą (Saskia Reeves). Są dla niego jak rodzice, którzy dbają o dziecko w trudnych momentach, a dzięki temu, że ich poznajemy poznajemy również naszego bohatera. Kiedy Charles ucieka w świat fantazji i przekształca się w dojrzałe dziecko Stephen jest zirytowany, lecz cierpliwy. Na pewno jeszcze bardziej cierpliwa jest Thelma. Jej mądre granie świetnie podkreśla tą dziwaczną sytuację. Czeka z nadzieją na męża, żeby wyszedł ze swojego wycofania, jednak wcześniej okazuje się, że musi go pochować...
To niewiarygodne, jak w pełni Stephen Campbell Moore wciela się w Charlesa, jak przedstawia go jako śmiejącego się, podekscytowanego, biegającego w podskokach, mniej więcej czterdziestoletniego dzieciaka. Odreagowując skomplikowane życie w mieście i stres nie zapija się, nie ucieka do burdelu, przeżywa swoje własne "dziecko w czasie". Jego historia jest niemal tak smutna jak historia Stephena i Julie. A może nawet bardziej, bo oni idą do przodu, podczas gdy od dociera do niespodziewanego końca.

Film jest niesamowity. Smutny. Straszny. Ale ma wątki przesyłające nadzieję, uśmiech.
Poważny scenariusz, w który w przewrotny sposób został wprowadzony humor. Zabawne momenty przecinają wszystko, co mogłoby się okazać duszącym półtoragodzinnym smutkiem.
Chęć przetrwania napędza wszystko. Jak mówi Julie do Stephena: "złe rzeczy się zdarzają i trzeba z nimi żyć." Oto, dlaczego na to patrzymy. Na izolację Julie i na magiczne myślenie Stephena.
On uczy się żyć z myślą, że kocha córkę, mimo, że jej nie ma przy nim, ale jest gdzieś w czasie, nie wiadomo gdzie, ale żyje. Bo przecież gdyby było inaczej poczułby to.

"Oddychaj" mówi Stephen do Julie na końcu filmu. To przesłanie i podsumowanie.

Moje PS.
Zdecydowanie to nie jest film, tak jak i książka nie była, o szukaniu uprowadzonego dziecka.
Nie to było/jest głównym tematem "Dziecka w czasie". Uważam, że poszukiwania, policja, węszenie itd. to są rzeczy oczywiste, które nie podlegają dyskusji. I jako oczywiste zostały pominięte! Po co znowu pokazywać to wszystko o czym wiemy? Ten film pokazuje sytuacje, które następują, lub w zasadzie mogą występować, w taki lub inny sposób mieć miejsce, kiedy ukochane dziecko zaginie i nic nie da się zrobić. Koszmar każdego rodzica. Jak iść naprzód? Jak sobie radzić? Czy w ogóle można? Pewnego razu jednym z bohaterów takiego koszmaru stał się Stephen Lewis...

152. Benedict Cumberbatch w programie The Andrew Marr Show




W niedzielnym programie Andrew Marr Show (17.09.2017) pojawił się Benedict Cumberbatch.
Na początku rozmowy Benedict opowiadał, jak bardzo ujęła go niezwykle dojrzała powieść Iana McEwana,
w której adaptacji brał udział jako aktor i producent.
Historia natychmiast go zaintrygowała, po prostu go powaliła i to nie tylko ze względu na okoliczności,
że został ojcem po raz drugi. Grał postać, która jest odmienna ot tych, które grał ostatnio
i to do niego bardzo dotarło.





Andrew wyjaśnił, że film zaczyna się od tego, że młody ojciec idzie do supermarketu z dzieckiem, odwraca się by zapłacić przy kasie, po czym odwraca się jeszcze raz, a dziecka nie ma, zniknęło kompletnie,
ojciec traci dziecko.


Benedict wyjaśnił, że to opowieść o bliskości, że pozornie niewinny początek zamienia się w straszną tragedię. Dzieje się w mgnieniu oka i to w swej gwałtowności jest brutalne, to jest początek końca tego związku w którym on się znajduje, to jest koniec obecności dziecka w życiu jego rodziców. To jest druzgocące i stanowiłby koszmar dla każdego rodzica.
Andrew zapytał jak można żyć po takim wydarzeniu, czy jest na to jakaś odpowiedź?
Benedict: "Takie właśnie pytanie wyłania się w książce. Ona mówi o tym, jak człowiek przechodzi proces smutku z żoną, jak potem się oddalają się od siebie. Zwłaszcza, że to był związek dwojga bardzo kochających się ludzi, dziecko było ich owocem."

Dalej Andrew powiedział, że Benedict został porównany do Laurence Olivera, jednego z angielskich największych aktorów. I zapytał, czy Ben uważa, że Larry Oliver poradziłby sobie z doktorem Strange? Z tą ogromną hollywoodzką machiną, wspaniałymi efektami komputerowymi w kinie?
- Oczywiście, że poradziłby sobie, absolutnie! - odpowiada Ben - To są fantastyczne postaci, jest tam element Szekspira, szczególnie w tym czymś w rodzaju wielowątkowej zbrodni i jak bohaterowie poruszają się we wszechświecie Marvela, w tym komiksowym bogactwie. Bohaterowie mają wyzwania, a Olivier był fizycznie dobry. Role wymagają od aktorów fizycznych umiejętności, czasem potrzeba kaskaderów, czy pracy z zabezpieczeniem.


- Peleryna jest nieźle ciężka, tak przy okazji... - mówi Benedict. - To ubieranie się, charakteryzacja, myślę, że Olivier byłby zachwycony. Skala postaci, skala opowieści, to jest świetna baza dla aktora.
- Dałeś nam fantastycznego Hamleta...
- Dziękuję. - wtrąca Ben
- Czy jest jakaś rola szekspirowska, którą jeszcze chciałbyś zagrać? Na pewno jesteś za młody na króla Leara, to jasne.
- Tak, jeszcze mam trochę czasu, mam nadzieję. Mówią, że posiadanie dzieci postarza, ale ciągle myślę, że mam jeszcze parę lat do tego... O rany, nie wiem, chciałbym powiedzieć tu i teraz, że miałem wiele szczęścia z Hamletem, Hamlet był jedyny na liście do zrobienia przed śmiercią, robienie takiej listy jest trochę zwodnicze.


- Wcześniej miałem do czynienia z fragmentami Hamleta, miałem więc to poukładane w głowie.
- Mógłbyś zrobić ciekawego Prospero, tak myślę. - mówi Andrew.
- Jeśli robiłbym go to myślę, że on jest w środku swojej historii raczej niż na końcu, podobnie jak ja. Tak to staram się popychać do przodu...
- Miejmy nadzieję, że tak będzie. Dziękuję.


 
TRZY LATA WCZEŚNIEJ...
Benedict Cumberbatch został zaproszony do programu The Andrew Marr Show na niedzielny poranek 9 listopada 2014
Swoją rozmowę Andrew rozpoczął mówiąc, że Benedict jest chyba obecnie najbardziej znaną osobą na naszej planecie, a na zewnątrz hotelu noc zapewne spędziło wiele osób na wieść, że Benedict się w nim znajduje. Zapytał, jak Ben sobie radzi z tą popularnością?
-  Staram się normalizować sytuację, uciekać od tego nonsensu sławy, spędzając czas z rodziną, z przyjaciółmi, a także szkicując. Niestety brak czasu nie pozwala mi rysować piórem i atramentem, więc maluję. To jest taka chwila wytchnienia.

150. Pokaz przedpremierowy The Child In Time w siedzibie BAFTA



Kiedy? godz. 19.45 naszego czasu, 18 września 2017
Gdzie? Princess Anne Theatre, BAFTA, 195 Piccadilly, Londyn

Co? Przedpremierowy pokaz filmu "Dziecko w czasie" (The Child In Time)
Udział wzięli m.in.
Stephen Butchard - producent wykonawczy,
Julian Farino -reżyser,
Kelly Macdonald - Julie Lewis
Benedict Cumberbatch - Stephen Lewis
Edith Bowman - prowadząca
Wśród publiczności byli Wanda i Timothy Cumberbatch oraz Sophie Hunter






The Telegraph  po pokazie premierowym relacjonuje:

Benedict powiedział, że publiczność, która robi zdjęcia lub filmuje swoimi telefonami komórkowymi powoduje, że stara się być lepszym aktorem.





Wszechobecne kamery telefonów śledzące każdy krok większości aktorów są ich zmorą. Ale ci fani przyklejeni do swoich komórek mogą wywoływać też dobre skutki: zmuszają aktorów do lepszego występowania i do większej koncentracji.
Aktor powiedział, że ciągły błysk fleszy podczas filmowania w miejscach publicznych zmusza go do większej koncentracji niż kiedyś i zażartował, że to może nawet być pomocne.

Na pokazie “Dziecka w czasie” Benedict przyznał, że setki fanów ciągle go nagrywających były teraz częścią występu. Kręcenie niektórych scen wymagało pracy w miejscach publicznych, na przykład musieli zrobić sceny pod londyńskim South Bankiem, co zaowocowało “500 pieprzonymi ludźmi z kamerami na wierzchu”
“To jest dziwne, ale to jest po prostu teraz. Taka teraz jest część tej pracy. W pewien sposób to jest dobre, bo nie można się wygłupiać.”
“Przeszedłem przez różne etapy życia i jedną z najważniejszych rzeczy, jakie chciałem opracować jest koncentracja”
“Teraz nie ma miejsca na brak koncentracji ciągle trzeba być skoncentrowanym na obecnym zadaniu. Trzeba to zablokować.”


“W dziwny sposób im więcej jest szumu tym ciężej musisz pracować, żeby to uciąć I dostać się w miejsce w którym rzeczywiście powinieneś się znajdować”
Zapytany przez Kelly Macdonald czy na prawdę twierdzi, że to było pomocne, wyjaśnił, że starał się być pozytywnie nastawiony do tej sytuacji I dodał “Musisz udawać, że tak jest.”
Jedna ze scen pod supermarketem wymagała od niego desperackiego biegu żeby odnaleźć zaginione dziecko.

Mówił:
“Biegnąc wzdłuż ruchliwej ulicy ludzie wołali 'Czy mogę sobie zrobić z tobą selfie?'”
I dodał:
“To było bardzo trudne I bardzo szalone”
Benedict docenił 'złoty wiek' dramatu w telewizji mówiąc, że każdy aktor który uznał, że mały ekran to coś gorszego, stracił.
„To ich strata. Granice są tak doskonałe, tak pięknie rozmyte teraz pomiędzy tym, co jest dużym i małym ekranem... chyba, że mówimy o czymś co jest epizodem.”

„Jeśli dasz filmowi dość powietrza i przestrzeni może on być wielkoekranowy, ale sądzę, że te reguły są teraz na tyle powiązane, że nie zawsze da się oddzielić kino od telewizji. Jeśli materiał jest dobry to jest dobry.”
To nie pierwszy raz, kiedy Cumberbatch zwraca uwagę na fanów kręcących go na komórkach. W 2015 roku, kiedy grał Hamleta w Barbican osobiście interweniował wśród teatralnych luzaków czekających na zewnątrz sceny błagając ich, żeby nie filmowali w czasie spektaklu. „To jest straszne i zupełnie nie pomocne.”




149. Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock


Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock.
A poza tym, w swoim artykule Lauren Turner pisze, że Benedict Cumberbatch uważa siebie za swojego największego krytyka. 
 

Wygląda na to, że wszystko pracuje dla Benedicta Cumberbatcha. Ale on sam mówi, że jest swoim najsurowszym krytykiem, że jest gorszy od największego trolla internetowego."Internet jest niczym w porównaniu z krytyką we własnej głowie."

 
Aktor ma nowe spojrzenie ma swoją pracę dzięki jego firmie produkcyjnej SunnyMarch, która właśnie współtworzyła The Child In Time „Dziecko w czasie”.
Benedict nie tylko grał główną rolę Stephena Lewisa, autora piszącego książki dla dzieci, którego świat się rozpada, gdy jego czteroletnia córka znika w supermarkecie. W tej pierwszej w ogóle telewizyjnej adaptacji powieści Iana McEwana jest równocześnie producentem wykonawczym tego dramatu telewizji BBC One.


Benedict mówi, że adaptacja książki, która zdobyła Whitbread Prize, a opowiada o tym, jak Stephen i jego żona Julie zaczynają się rozchodzić się po stracie, była wielkim dobrodziejstwem. Aktor przyznaje również, że jest zupełnie inaczej kiedy się pracuje nad filmem jako producent. Kiedy jest się z przodu i w centrum i to jest naprawdę trudne.
Ekscytuje mnie moment, kiedy nie jestem w czymś i mogę spojrzeć na to z większym dystansem, ale to jest bardzo specyficzne. Sposób w jaki na coś patrzysz, na to jak coś powstaje, to jest zawsze straszne. Po prostu straszne.”


Wierz mi, internet jest pełny nienawiści, ale nie można z niczym porównać brutalnej samokrytyki we własnej głowie. Powiedziałem wszystko zanim oni to zrobili.”
Cumberbatch mówi, że dzięki współpracy z Pinewood Television przy robieniu dramatu ma teraz wspaniałe doświadczenia. „Nie wybierałem ich, to oni wybrali nas” mówi. „I po prostu wypaliło – zgranie w czasie, rewelacyjny scenariusz i przede wszystkim nadzwyczajna powieść.”
Aktor, który z żoną Sophie ma dwóch synów, mówi, że porównanie momentu utraty dziecka w sytuacji kiedy dookoła ma się tak przyjazne otoczenie było okropnym kontrastem. „To było coś niezmiernie inne od wszystkiego, co dotychczas robiłem, szczególnie tych znanych rzeczy w telewizji.”


Zawsze będę się obawiał o to, co robię, zwłaszcza, gdy są wysokie oczekiwania - nie kiedy robiąę coś zwykłego, czy niezwykle zwykłego - a tu skrajny charakter sytuacji (w Dziecku w czasie) jest bardzo niezwykły.”
Myślę, że nie trzeba być rodzicem, żeby zrozumieć sytuację. Jest wielu fantastycznych aktorów, którzy niesamowicie pokazali rodziców w sytuacjach kryzysowych, albo po prostu stworzyli role fikcyjnych rodziców.”
To nie było jak: o świetnie, mogę to zagrać, choć to emocjonalny hardcore, ponieważ zostałem ojcem po raz drugi. To po prostu się stało.”
A mówiąc o bardziej znanych rolach telewizyjnych, czy chodziło o Sherlocka? Benedict uśmiecha się tajemniczo mówiąc „może”.


W czasie kiedy Lauren rozmawiała z Benedictem właśnie zostało ogłoszono że Jodie Whittaker zagra kolejnego doktora Who, jako pierwsza kobieta. 
Ta wiadomość zelektryzowała aktora. Powiedział, że nie może doczekać się jej występu. 
"To dziwaczne, dlaczego to nie może być kobieta?" - powiedział Benedict.
Dlaczego nie jest to obojętne, jakiej płci będzie bohater? Uważam, że ona jest świetną aktorką i mamy szczęście żyć w kulturze, kiedy ona się zgadza, żeby tą rolę zagrać. Niech gra i zobaczmy, co z tego wyniknie."
Na pytanie Laury czy na wieść o kobiecie-Sherlock też byłby tak zadowolony Benedict powiedział:
"A czemu nie? Nie jest to dla mnie ważne." 
Po czym dodał żartobliwie: "Sherlockina - już wkrótce będzie u was"
Benedict zaznaczył jeszcze, że SunnyMarch ma wiele planów na to, by poprawić różnorodność i "dać więcej miejsca kobietom, zarówno z tyłu jak i od frontu kamery". Bądźcie na to gotowi.






147. The Child in Time Dziecko w czasie - nowy trailer



Trailer do filmu oraz Benedict Cumberbatch dla BBC One
na temat pracy nad The Child In Time.


Opisz postać Stephena.

Z zawodu jest pisarzem, pisze dla dzieci. Jest szczęśliwym i kochającym ojcem – Kate urodziła się w bardzo szczęśliwym związku. Stephen jest jak każdy, ma małe grono przyjaciół, ale są mu bliscy i jest mu z nimi dobrze.
Prezentuje postawę obojętną na resztę świata, bardziej jest obserwatorem niż uczestnikiem. Ale to wszystko się zmienia kiedy doświadcza niewyobrażalnego przeżycia – zniknięcie córki w supermarkecie. Staje się wtedy centrum dramatu.

Dziecko w czasie jest o tym, jak przez wypadek Stephen staje się zrujnowanym człowiekiem i jaki to  ma wpływ na jego relacje. I jak to dało mu  odniesienie do wszystkiego co było wcześniej. A potem jak w jakiś sposób udaje mu się znaleźć rodzaj wybawienia i akceptacji tego co się stało, swoją odpowiedzialność, wpływ na innych ludzi i jak niezniszczalną miłość czuje do swojej utraconej córki Kate.

Ten temat dla każdego rodzica jest koszmarem. Jak to jest zagrać taką postać?

Kiedy musiałem wyobrazić sobie coś takiego jak strata dziecka było to dość stresujące. Nie będę kłamał. To była bardzo nieprzyjemna sytuacja w którą musiałem się wstawić, szczególnie przez okoliczność, że mój drugi syn urodził się właśnie kilka tygodni wcześniej, choć bycie ojcem nie jest warunkiem nieodzownym aby stworzyć tę rolę. Gdyby miał to grać jakiś aktor nie posiadający dziecka chyba musiałby być z kamienia, żeby nie umieć sobie wyobrazić jaka to potworność. Jednakże granie w czasie, gdy się ma własne doświadczenia może być niebezpieczne, trzeba rozdzielić przeżycia, inaczej mogą one być bardzo wyniszczające. Starałem się więc tak bardzo jak to możliwe
zrobić to wszystko stopniowo. To okropna rzecz do rozważania, jak nadać sens życiu w którym brak jest obecności kogoś kto wcześniej zawsze był. Pomimo tego film jednak nie jest przygnębiający.
Film daje nam przesłanie, że człowiek mający takie doświadczenia ma niezwykłą umiejętność i odporność życia nadal. Dla tej osoby, dla pamięci o niej. To jest ważne, że mamy taką możliwość.

Powiedz nam o relacji Stephena z jego żoną w czasie separacji.

Relacja pomiędzy Stephenem a Julie jest kluczowa dla całej historii, ponieważ utrata córki prowadzi do ich rozstania. Ich miłość jest wyrażana poprzez dziecko i kiedy tracą Kate staje się to dla nich niezwykle trudne. Obydwoje zatracają się każde w swoim świecie smutku, żałoby, co prowadzi do rozpadu ich związku, osiągają granicę wytrzymałości, ale korzenie ich miłości ciągle istnieją.
Ian (McEwan) bardzo efektownie  przedstawił to w swojej książce i mam nadzieję, że udało nam się to pokazać w naszej (ze Stephenem Butchardem) adaptacji.
Kelly Macdonald, która gra Julie jest fenomenalną aktorką, czuje siebie i jest oswojona z kamerą. Jest bardzo wnikliwa i myśląca o postaci, jest zmotywowana i czuje radość z tego co robi. Świetnie się rozumieliśmy od samego początku i bardzo się cieszyłem, że była zainteresowana zagraniem tej roli. Praca z nią to była świetna zabawa.

Jesteś też producentem The Child in Time, jak się w tym znajdujesz?

Jestem bardzo dumny z tego, że mogę powiedzieć, że jestem! W ciągu roku moja firma produkcyjna SunnyMarch wyprodukowała i zrobiła ten film i jesteśmy bardzo zadowoleni, że dajemy światu pierwszą w ogóle adaptację telewizyjną książki Iana McEwan’a. Pracowałem z nim wcześniej przy Pokucie i to był wielki zaszczyt i dla mnie i dla firmy. Jako producent w fazie przygotowawczej jesteś wciągnięty w każdy drobiazg i utrzymanie tego w ryzach, począwszy od formowania zespołu, ludzi, którzy to zrobią, poprzez nadawanie temu kierunku. To jest niezwykle ekscytujące być częścią tego wszystkiego. Ale potem musisz się kompletnie przestawić i wejść w rolę aktora!
Naprawdę bardzo cenię to doświadczenie, a co najważniejsze myślę, że zespół też tak uważa.







144. "Dziecko w czasie" już 24 września w telewizji brytyjskiej


Oto zdjęcia ze zwiastuna do filmu, który zapowiada się niesamowicie dobrze.
Będziemy się na nim śmiać, ale i będziemy płakać...

Czy czas może wyleczyć


wszystkie rany???










Już wkrótce...