Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenie. Pokaż wszystkie posty

420. Pierwsze oficjalne zdjęcie Benedicta Cumberbatcha jako Louisa Waina


Wiadomo, jak będzie wyglądał Benedict Cumberbatch jako Louis Wain.
Wiadomo, jak będzie wyglądała Claire Foy jako jego żona, Emily Richardson.
Udostępniono pierwsze oficjalne zdjęcie:

via Variety

via THR

Na tym drugim zdjęciu widać chyba nawet Petera, kota, o którym (też) piszę dalej :)

Louis William Wain to człowiek znany głównie ze swojego szczególnego spojrzenia na koty.
Na podstawie mojego tłumaczenia tego artykułu przedstawiam postać artysty:

Ponad sto lat przed tym, jak koty opanowały internet poprzez gify, memy i zdjęcia, pewien artysta z epoki edwardiańskiej, Louis Wain, oczarował Wielką Brytanię swoimi fantazyjnymi portretami kotów antropomorficznych. Jego niezwykle popularne obrazy przedstawiające koty i kocięta w pracy i w czasie zabawy, znajdowały się na rocznikach, pocztówkach i czasopismach. Z czasem protopsychodeliczne obrazy Waina zaczęły ukazywać zadziwiająco abstrakcyjne, fraktalne obrazy, na których po przyjrzeniu się można było dostrzec tylko istotę kota.

Louis Wain urodził się 5 sierpnia 1860 r. w Clerkenwell w Londynie. Ojciec był właścicielem firm włókienniczych, a matka, Felicja, francuską. Louis był pierwszym z sześciorga dzieci i jedynym chłopcem. Przez większą część życia Louis mieszkał z siostrami: Claire, Marie, Julie Felicie, Josephine i Caroline. 

W latach szkolnych Louis był wędrowcem chłonącym wszelkiego rodzaju obrazy, które zapewne później pojawiły się w jego twórczości. Mimo, iż nie był gwiazdą z wielu przedmiotów, niemniej błyszczał w innych, takich jak muzyka czy sport. Poszedł więc na studia do West London School of Art. 

Był wysportowany i znał się na sztuce. Te zainteresowania w późniejszym czasie znajdą odzwierciedlenie w wizualizacji jego kotów. Sport i muzyka stały się powtarzającymi tematami w ilustracjach i pocztówkach Louisa. Odzwierciedlały one edwardiańskie "czasy wypoczynku", gdzie na zdjęciach koty są widziane z instrumentami, jak wiolonczela lub puzon, cieszą się grą w golfa lub wiosłowaniem wzdłuż angielskiego wybrzeża.

Ojciec Louisa zmarł, gdy chłopak miał 20 lat. Matka zbankrutowała kilka lat po tym, jak próbowała dalej prowadzić rodzinną firmę włókienniczą, Church Fabrics. W najlepszych latach zatrudniała ona 12 osób. W tym czasie mieszkali na Brook Street, Mayfair i mieli do pomocy troje służących. 

Po zatrudnieniu Emily Richardson, nowej guwernantki dla sióstr Louisa starszej od niego o 10 lat, ona i Louis zakochali się w sobie. Obydwoje szybko zamieszkali razem w Belsize Park, w północno-zachodnim Londynie. Ich miłość nie trwała jednak długo. Wkrótce po ślubie, u Richardson rozwinął się nieoperacyjny rak piersi i to właśnie w tym czasie Louis pocieszał ją rysując ukochanego czarno-białego kota, Petera, którego razem uratowali przed deszczem. W tym czasie Louis rysował Richardson z kotem wiele razy, rozpalając ten sposób kocią iskrę, która przyniosła mu sławę.
Emily zmarła trzy lata po ich ślubie.

Zawodowo Louis głównie tworzył ilustracje z natury lub rysunki rolnicze, a jego pierwsza opublikowana praca, Bullfinches On The Laurels, ukazała się w 1881 roku. Ilustrowałby dla każdego, kto by go zatrudnił, ale w 1886 r. przekonał redaktora Illustrated London News, Williama Ingrama, by zaryzykował dwustronicową rozkładówkę w wydaniu świątecznym, zatytułowaną "Kocie bożonarodzeniowe przyjęcie" (poniżej). I to była sensacja. Od tego momentu do końca życia nigdy nie był bez pracy. Stał się marką.

Kittens Christmas Party

Mimo, że lewa ręka była jego dominującą pracował oburącz i dzięki temu potrafił tworzyć sztuczki, jak na przykład pismo lustrzane. Louis potrafił w godzinę narysować aż 150 kotów. Rysował czy to kredką, długopisem i tuszem, akwarelą czy olejem, a także pracował w technice silverpoint. 
Napisał nawet operę, która zaginęła. Nie była ona  jednak na zbyt wysokim poziomie, nie ma więc szczególnego znaczenia w dorobku Louisa zapisującego się głównie w historii ilustracji.

Lata sławy Louisa Waina - 1900-1914 - zbiegają się z wielkim wiekiem pocztówki. Ponad 100 wydawców wyprodukowało pocztówki z ponad 1100 jego obrazami. To on wynalazł kota w paski, a także kota nakrapianego.

Prima Donna of the Night

W 1901 r. ukazał się pierwszy rocznik Louisa Waina. Wydany przez sześciu różnych wydawców, jednak za każdym razem redagowany przez samego Louisa, zawierał eseje autorstwa różnych osób, jak choćby William Ingram z Illustrated London News. Ale przede wszystkim był pełen kotów w charakterystycznym stylu Louisa. Ludzie to uwielbiali. 

Louis Wain wyjechał do Ameryki w 1907 roku, gdzie przez trzy lata w Hearst Newspapers rysował komiksy. Mimo, że udało mu się zebrać trochę pieniędzy, stracił wszystko na patencie lampy naftowej. (Chyba ubiegł go Ignacy Łukasiewicz, wymyślił lampę w 1853).

U swojego szczytu Louis był najsłynniejszym artystą kotów w Wielkiej Brytanii. Wszyscy go znali. Wszyscy przyjęli go do serc i uwielbiali jego wizerunki kotów.

Jednak nie był pierwszym ani nawet jedynym artystą kotów tej epoki: Harrison Weir w 1871 roku wystawił pierwszą wystawę kotów w Crystal Palace. Wain miał wtedy zaledwie 11 lat. W 1887 roku Harrison założył i został pierwszym prezesem Narodowego Klubu Kotów, a w 1891 roku na pięć lat został nim Wain. Później pozostał w komitecie. Koty były traktowane poważnie i otaczano je opieką.

The Fire of the Mind

Do momentu publikacji kilku ostatnich jego roczników, powoli dał się odczuwać jego kiepski dryg do biznesu. Nigdy nie zachował praw autorskich, a więc obrazy były sprzedawane i poddawane przeróbkom, sycąc rynek. Zmiana gustu odbiorców, połączona z początkiem pierwszej wojny światowej i wszystkimi związanymi z nią kłopotami, przyczyniła się do wzrostu presji.

W tym okresie tworzył ceramikę. Powstało kilka abstrakcyjnych kotów o takich nazwach jak Lucky Knight Errant. Niestety prace te zatonęły, gdy statek na którym płynęły do Ameryki został zatopiony przez torpedę w czasie wojny.
The Lucky Knight Errant Cat i jego Meow-meow Notes Spill Vase

Po śmierci matki w 1910 r. , siostry Marii w 1913 r. i siostry Caroline podczas epidemii grypy w 1917 r. , Louis coraz bardziej popadał w paranoję i oskarżał swoje pozostałe rodzeństwo o kradzież. Ogarniał go wzburzony stan psychiczny i w kółko chaotycznie przestawiał meble. W 1924 roku Louis został uznany za obłąkanego i pomimo swojej sławy przeniesiony na oddział dla ubogich w Szpitalu Psychiatrycznym w Springfield, w Tooting.
Tam właśnie odkrył go księgarz i publicysta, Fabian Dan Rider, który zwiedzając szpital, odkrył małego, spokojnego mężczyznę rysującego koty. Powiedział:
- Dobry Boże, rysujesz jak Louis Wain!
A ilustrator odpowiedział
- Jestem Louisem Wainem.

To było zbyt wiele dla Dana Ridera, mówi Chris Beetles, właściciel galerii, który snuje opowieść w artykule. Rider zaangażował Ramsaya MacDonalda (premier rządu Wielkiej Brytanii) do złożenia apelacji, a ten w swoich słowach wsparcia powiedział:
"Louis Wain był na naszych wszystkich ścianach 15-20 lat temu, prawdopodobnie żaden artysta nie sprawił więcej radości młodym ludziom niż on sam."
Przy dodatkowej pomocy Herberta George'a Wellsa Louis został najpierw przeniesiony do szpitala psychiatrycznego Bethlem w Southwark w Londynie, a później do szpitala Napsbury w Hertfordshire, gdzie miał spokojniejsze otoczenie, z kocimi gośćmi i ogrodami. To właśnie tutaj powstało wiele jego najbardziej wystawnych i barwnych prac: żywe aranżacje kwiatowe, astralne koty zamieszkujące psychodeliczne krainy i zawiłe, symetryczne wzory. Jego koty czasami zdawały się rozpływać w fraktalne, kalejdoskopowe kształty.
Louis Wain zmarł 4 lipca 1939 roku.

Sicilian


Zdjęcia z artykułu dzięki uprzejmości Galerii Chrisa Beetlesa.
Dodatkowe info TU TU i TU.

417. Moje życie w podróży - czyli Benedicta punkt widzenia na temat wyjazdów

Benedict Cumberbatch opowiada dla magazynu Atlas
o swoim życiu w podróży, zarówno w Wielkiej Brytanii jak i za jej granicami.

via Getty i Atlas

Gdzie jest dom?

Londyn, tu się urodziłem i ciągle w tym mieście mieszkam.

Jaki jest twój ulubiony kierunek?

Znowu Londyn. To takie ekscytujące miasto, takie inspirujące
i, co najważniejsze, tak kosmopolityczne.

Wymień miejsce, które najbardziej pasowało do wyobrażeń

jakie miałeś przed twoją wizytą...

Taiti. Człowiek jest ciekaw, czy to miejsce może być tak piękne w rzeczywistości
jak jest pokazywane na zdjęciach. Potwierdzam, że tak jest.

Jakie jest twoje ulubione miasto?

Nowy Jork jest niesamowity z bardzo wielu powodów,
osobiście mam wiele miłych wspomnień z planów filmowych.
To świetne miejsce do pracy.

Opis swój ulubiony widok.

Dla mnie to oglądanie Londynu z łodzi płynącej po Tamizie.
Zobaczysz budynki parlamentu: Pałac Westminsterski, katedra Św. Pawła...
Oglądanie tych monumentów z rzeki jest magiczne.

Który z hoteli, w jakich się zatrzymywałeś, był najlepszy?

San Clemente Palace Kempinski w Wenecji.
Jest nie tylko pięknym hotelem na małej spokojnej wysepce,
ale ma także przepiękne widoki przez wodę.

Najlepsza rzecz, jakiej nauczyłeś się na wyjeździe? 

Po szkole zrobiłem sobie rok przerwy w tybetańskim monastyrze w Indiach,
uczyłem mnichów angielskiego. W tym czasie nauczyli mnie bardzo dużo
o człowieczeństwie i poczucia humoru, które trzeba mieć, by żyć pełnią życia.

Jakie było twoje najlepsze danie, które jadłeś w czasie swych podróży?

Cokolwiek w Yalla Yalla, czyli fantastycznej libańskiej restauracji na londyńskim Soho.
No i jestem wielkim fanem wszelkiego jedzenia włoskiego.

Zawsze pakuję...

Kocham księgarnie i zwykle chętnie pakuję mój najnowszy zakup do przeczytania.

Moim najlepiej strzeżonym sekretem podróży jest…

Po ślubie szukaliśmy miejsca na świętowanie i znaleźliśmy
tą piękną małą wysepkę w Chorwacji o nazwie Korczula.

Kiedy jestem w nastroju by coś uczcić wybieram…

Nie jest to nic szczególnie niekonwencjonalnego. Poszedłbym do teatru w Londynie,
potem do The Ivy Bar na whisky sour,
potem wszedłbym do Blacks Private Members club na pyszną kolację i drinki.

Moja ulubiona rozrywka w podróży to…

Mam różnorodne upodobania: jestem szczęśliwy zarówno
leżąc i nic nie robiąc na plaży na Seszelach jak i szusując na nartach w Szwajcarii.

(Tłumaczenie artykułu stąd x)



346. Mary Wakefield o odwiedzinach Benedicta, Benedict o graniu Dominica Cummingsa


Opowieść o tym, jak Benedict Cumberbatch przygotowywał się do zagrania Dominica Cummingsa.
I nie tylko o tym.
(Własne) tłumaczenie artykułu , żony Dominica Cummingsa, w The Spectator:

"Wyobraź sobie, że patrzysz na zdjęcie nieznajomego i czujesz całkiem naturalny rodzaj przyjemnego uczucia, które mógłbyś czuć w odniesieniu do swojego małżonka. Tak, to dziwne.
W lipcu tego roku, kiedy Benedict kręcił dla Channel 4 film o Brexicie, przyjaciel przysłał mi w sms-ie kilka zdjęć, takie tabloidowe ujęcia z planu. Benedict gra w filmie mojego męża Dominica Cummingsa, szefa kampanii Leave, a zdjęcia były lekko zamglone i robione z daleka: Ben/Dom kołysze syna na huśtawce; Ben/Dom całuje żonę.
Z prawdziwym synem Dominica byliśmy właśnie w trakcie jedzenia płatków (Rice Krispies), kiedy te zdjęcia przyszły, i pamiętam, jak byłam zaskoczona, i nie chodziło o to, że wyglądali podobnie. "Mamy różne kształty głowy" mówił później Cumberbatch. "Dominic jest wyższy ode mnie i myślę, że ma bardziej wystającą szczękę, taki delikatny przodozgryz." Ale postawa, ułożenie głowy i rąk, przybrana poza, wszystko było idealne. "Kto to jest?" zapytałam mojego dwu letniego syna pokazując mu telefon. Popatrzył na mnie, jakbym oszalała i powiedział: Tata. To jest tata, mamusiu."

Jeszcze nie widziałam filmu. Spodziewam się dużego nagromadzenia szczegółów. Są tacy, których zdrowie psychiczne zależy od twierdzenia, że to Rosjanie i roboty ustawili wynik referendum i że Dominic to zło wcielone. A ja będę myśleć: jak jeden człowiek może tak po prostu wcielić się w innego? Dlaczego i jak ludzie to robią? I jeszcze, że nigdy sobie tego nie mogłam wyobrazić, dopóki Benedict nie przyszedł do nas na kolację.
Odwiedziny miały miejsce wczesnym lipcem, kiedy wieczory były długie i ciepłe, a rząd nie zdradzał jeszcze swoich przyrzeczeń co do uszanowania referendum. Dominic jest kiepski w przekazywaniu informacji, powiedział: "może wpaść, myślę, że jest weganinem". Nie spodziewałam się więc, że Benedict Cumberbatch do nas przyjedzie. To była zbyt surrealistyczna perspektywa. Niemniej jednak ustawiłam kwiaty na stole, przygotowałam wegańskie ciasto. To, co wiedziałam o Cumberbatchu, to że był za pozostaniem w Unii. Zakładałam, obawiam się, że wziął rolę Dominica z tego samego powodu, co Ralph Fiennes Voldemorta, czy Christopher Lee Draculi.
Przyjechał pod drzwi, grzeczny i  dziwnie znajomy, jak to znani ludzie mają. Poprowadziłam go do kuchni do tej szczęśliwej scenerii jaką dla niego stworzyłam i szybko zdałam sobie sprawę, że to był błąd. Był przyjazny, ciekaw, ale nie przyjechał oceniać Dominica. Scenariusz był napisany i przyjęty. On przyjechał żeby się stać Dominickiem.
"Wziąłem rolę z powodu scenariusza" - powiedział Cumberbatch. Nie zamierzał robić prasy dla filmu, tylko uprzejmie zgodził się porozmawiać o dziwnym zadaniu jakim jest transformacja w kogoś innego.
"Byłem wielkim fanem Jamesa Grahama od czasu jego sztuki "This House" i pomyślałem, że to niezwykłe, że czytam scenariusz, który jest jak thriller, mimo, że znam zakończenie. Wciągnęło mnie, te postaci, ich inteligencja, dowcip, emocjonalna moc dramatu. Zdałem sobie sprawę, że to jest to co w dramacie może być najlepszego."
To był nieoczekiwany koniec dla wielu, nieprawdaż?
"W tym momencie nie masz możliwości oceniać znaczenia wydarzeń. One się dzieją, a potem nie ma zmiłuj. Ta kampania to najbardziej niezwykła opowieść, jedna z najciekawszych w historii polityki. Wciągnęło mnie. To wielka sprawa grać twojego męża!"

To była wielka sprawa obserwować Benedicta przygotowującego się do grania mojego męża. Siedział naprzeciwko Dominica o mniej więcej 20.30 tego letniego wieczora w, jak sobie wyobrażałam, bardzo Cumberbatchowej pozie: na zgiętych nogach, czujny, pochylony lekko w przód z głową uniesioną. "Poproszę tylko wodę, na prawdę nie piję." Koło 22.30 odchylał się, jak Dominic, z kieliszkiem czerwonego wina w ręce. Po pierwszej nad ranem był odbiciem lustrzanym swojego obiektu. Jak z obrazka w teście Rorschacha. Obydwaj odchyleni do tyłu, każdy z ręką z tyłu głowy.
"Zwróciłem uwagę, jak Dom trzyma rękę nad głową - mówi Cumberbatch. Sposób, w jaki potrząsa głową. Odpoczywa zginając łokieć na szczycie czaszki. Opowiada zdecydowanie, ale i słucha uważnie. Co jeszcze? To miękkie "R". Nie wiem, czy jest to akcent z Durham czy też coś indywidualnego Dominica. On ma inny kształt szczęki, więc nie było łatwo akcentować"
A więc twój kształt ust wpływa na akcent?
"Oczywiście, że tak. Byłoby mi bardzo ciężko utrzymać taki akcent bez jakiejś operacji chirurgicznej, ale nie sądzę, żebym posunął się tak daleko!" Śmieje się.
Kiedy ich zostawiłam w kuchni we wczesnych godzinach porannych, Cumberbatch szczerze starał się zrozumieć spojrzenie Dominica na Brexit.
Jak zaczynasz stawać się osobą, która ma zupełnie inne poglądy niż ty?
"Wydaje mi się, że zaczynam odczuwać naturalną empatię do postaci, którą mam grać. Podobał mi się pomysł próbowania częściowego zamieszkania w ich życiu, zarówno intelektualnie jak i fizycznie. Podoba mi się ten proces transformacji, przeskoczenia z własnego na wizerunek drugiej osoby."
No a co w temacie niesamowitego podobieństwa fizycznego do Dominica? Ben w trailerze wygląda jak on. Jego nawyki są tak doskonałe, że trudno nie pomyśleć, że w głowie ma myśli Dominicka... Czy przyjęcie czyjejś postawy pomaga myśleć, jak ta osoba?
"O to chodzi, tak. Myślę, że postawa wpływa na wszystko, począwszy od rytmu serca i oddechu, po sposób myślenia."
I po co to wszystko robić? Nie ma przecież realnej potrzeby żeby uzyskać takie podobieństwo? Dlaczego to takie ważne?
"To dobre pytanie. Myślę, że to rodzaj odpowiedzialności. Ludzie wiedzą więcej o politykach, którzy byli widoczni w czasie kampanii, niż o takich, jak Craig Oliver czy Dominic Cummings. To rodzaj konieczności właściwego ich ukazania."
Czy coś Benedicta zaskoczyło w Dominiku?
"Cóż, jest zrównoważony, i ma poczucie humoru i umie się śmiać z siebie i innych rzeczy. Nie jest socjopatą." Po tych wszystkich rzeczach, które przeczytałam na temat Dominica to ulga.

Ostatni raz, kiedy rozmawiałam z aktorem o graniu to było jakieś dziesięć lat temu, ale myślałam o tym cały czas. Eileen Atkins wyjaśniła mi kiedyś, że czasem na scenie po prostu znikasz i stajesz się tą osobą, którą grasz. Powiedziała o grze w teatrze: "Bywa w czasie przedstawienia, że kiedy nastrój jest właściwy, masz to doświadczenie bycia prawie poza ciałem. Jest to nieopisywalne, ale to tak, jakby postać, którą stworzyłeś w swoim umyśle i nad którą pracowałeś faktycznie cię przejęła". Czy zdarza się coś podobnego Cumberbatchowi?
"Bywają takie chwile. Zdarza się taki prąd, kiedy cię niesie. Nie jesteś w przeszłości, ani w przyszłości, jesteś teraz. Próbujesz i celujesz, żeby coś takiego uzyskać, jednak kiedy się jest na planie filmowym i może ci się zdarzyć wyczuć taki moment, ale to nie będzie właściwe z technicznego punktu."
Odpowiadam, że to brzmi wkurzająco. To miara człowieka, że Cumberbatch zwraca uwagę na sytuację na planie z punktu widzenia innych osób planu.
"No cóż, tak, ale to denerwujące dla operatora kamery, który właśnie ma wszystko ustawione, a ty mówisz: nie, myślę, że to nie tak, powinienem był patrzeć na tę linię i, o Boże, powiedziałem Remain (pozostać) zamiast Leave (wyjść)! Więc czasem nie chodzi o to niesienie, a bardziej o to, czy umiesz klepać się w głowę podczas pocierania brzucha. Trochę tak, jak kiedy byłem Sherlockiem i grałem na skrzypcach. Chodzi mi o to, że nawet nie wiem dokładnie jak skrzypkowie trzymają skrzypce, bo nauka tego zabiera całe życie. Za każdym razem kiedy tego słucham umieram ze wstydu. W "Brexicie" jest taka scena, kiedy piszę na dużej szklanej ścianie i robię wykres demograficzny, i jest tam cząstka, o której mówię jako o "Remainer-sach" i w tym czasie piszę "In" albo "Out". Wtedy, kiedy mówią o tych za pozostaniem i odejściem, tego typu rzeczach. Poza tym, że muszę trafić w sedno sprawy za każdym razem, gdy się poruszam, muszę odpowiadać kolegom i koleżankom i  wypowiadać tekst dialogu. Muszę skupić się na tym, aby pismo było czytelne i jednocześnie nadać mu dynamikę. . . . ale jednocześnie odpowiednio trafić. W takim momencie trudno jest nie wypaść z ujęcia, ciężko jest wejść w ten moment."
A czy był taki moment, kiedy czuł, że postać Dominica przechwytuje go? kiedy czuł, że był w tym nurcie, który go porwał?
"W schowku, kiedy Dominick jest czymś w rodzaju mózgu w trakcie działań."

In the broom cupboard, when he is sort of the brain within the brain of the operations.

Rankiem po naszej nocy z Benedictem Cumberbatchem Dominic powiedział, że to była niezła zabawa rozmawianie ze swoim alter ego. Powiedział, że cokolwiek zostanie pokazane w filmie, nie znał wielu członków parlamentu, którzy byliby tak dobrze poinformowani i tak przyjemni.

Kiedy rozmawiałam z Cumberbatchem nie mówiliśmy o zaletach i wadach Brexitu. Jestem zmęczona tekstami o Unii. To jak bezsensowna gra w karty: ty pokazujesz swoją wizję cywilizowanej współpracującej Unii, a ja swoją dystopijną przyszłość. Ty pokazujesz złego, dyskryminującego Leavera, kogoś, kto chce opuścić Unię, a ja skorumpowanego członka parlamentu który wydaje pieniądze nie wiadomo na co.
Ale widzę światełko nadziei, że jest ktoś, kto wierzy w Unię Europejską i ma chęć wejść w skórę kogoś, kto w nią nie wierzy.
To część tego, co właśnie teraz wszyscy powinniśmy robić, prawda? - zapytałam Cumberbatcha.
"Cóż, prawdopodobnie - mówi. "Nie bardzo ufam tym, którzy sprawiają wrażenie, że dużo mówią lub dają porady moralne. Ale chodzi o to, by wysłuchać siebie nawzajem. A wejście w czyjąś skórę, zauważenie jego punktu widzenia, jest częścią drogi ku temu."

186. Benedict w grudniowym The Resident Magazine





W grudniowym, świątecznym numerze The Resident Magazine
Benedict Cumberatch mówi
o Sherlocku, superbohaterach
i o romansie z Kensington.



POWRÓT DO KORZENI
BOHATERA

Benedict Cumberbatch może rozświetlać gwiaździste niebo Tinseltown,
ale wygląda na to, że jego płodne serce jest ciągle
w zachodnim Londynie.





Precyzyjny, oddany, dążący do celu - to trzy cechy właściwie określające Beedicta Cumberbatcha, aktora, który objął tytuł myślącego obiektu westchnień kobiet. To określenie zawdzięcza głównie swojej wspaniałej i zdobywającej nagrody interpretacji unowocześnionego londyńskiego detektywa, Sherlocka Holmesa, w serialu Stevena Moffata i Marka Gatissa pt. "Sherlock".

Właściwie, kiedy jest przepytywany czy jeszcze kiedykolwiek przywdzieje niesławną czapkę detektywa, mając na uwadze różne plotki w różnych brytyjskich czasopismach po serii czwartej, która pokazana była w styczniu tego roku, 41-letni londyńczyk nagle staje się zacięty i ktoś mógłby powiedzieć, że odrobinę Sherlockian. "Nie sądzę, abym kiedykolwiek mówił o tym. I muszę powiedzieć, że to nieodpowiedzialna strona twojego zawodu wychwycić coś, co kiedyś powiedziałem odskakując od tematu jakiegoś artykułu, więc dla ciebie to jak rozplątywanie zagadki." mówi Cumberbatch dodając mocno i z uśmiechem: "Nigdy nie powiedziałem nigdy. I nigdy nie mów nigdy z Sherlockiem."

Jeśli by to miało nastąpić fani serialu w najgorszym razie muszą poczekać jeszcze przynajmniej jeden rok na piątą część, mając szczęście, że idealnie zadbane palce Cumberbatcha maczają się w tak wielu innych przedsięwzięciach, z których największym jest powracająca rola doktora Strange'a we wszechświecie Avangersów, podróż, która zawiera sequele, trequele, epizody i pojawienia się w litanii połączonych ze sobą spin-offów, włącznie z udziałem w najnowszym filmie "Thor: Ragnarok".

Granie superbohatera to nowy teren dla aktora, jednak on nalega, by uznać, że w przyjęciu roli aroganckiego neurochirurga, który zmienia się w Avengersa, znaczenie odegrał nie tyle nieuchronny wzrost popularności, co satysfakcja zawodowa. "Tu chodzi o mnie, który robię sobie niespodziankę, chodzi o robienie czegoś, czego jeszcze nie robiłem... a przynajmniej o różnicę w jakimś stopniu jeśli nie o zwrot o 180 stopni." mówi stanowczo. "No i im starszy jestem chodzi także o ludzi z którymi chcę pracować, a szczególnie o reżyserów - to główne kryterium. I ponieważ mam swoją własną firmę produkcyjną [Sunny March], jestem zainteresowany robieniem kina takiego, jakie chcę oglądać, więc nie chodzi tylko o bycie w tym filmie. Widzieć projekt od początku do zakończenia to jest nowa droga."


Inny aktor hollywoodzki pominąłby tego rodzaju fakt, inny by potwierdził, lecz uznał że nic mu do tego, ale Cumberbatch jest aktorem czystej krwi i nie wyobraża sobie mówić lekkomyślnie o swoim zawodzie. Jego rodzice Timothy Carlton i Wanda Ventham byli dobrze znanymi aktorami telewizyjnymi, którzy wychowali Benedicta i jego przyrodnią siostrę Tracy w swoim mieszkaniu na najwyższym piętrze w Kensington. "Mieszkanie zostało kupione w latach 1970-tych za coś około trzy tysiaki" śmieje się. "Z jednej strony tanio, a z drugiej wspomnienia i doświadczenia są tak bogate. Podobno moje pierwsze słowo to było 'helikopter', jako że zwykle wpatrywałem się w te dziwne maszyny latające ponad moją głową w drodze do pałacu Kensington."

"Kensington jest zawsze sąsiedztwem, gdzie czuje się odprężenie, otwartość, jest ciągle mocno prywatne" kontynuuje. "Moi rodzice ciężko pracowali by ogarnąć to co trzeba i wysłać mnie do publicznej szkoły, a ja i tak byłem szczęśliwy w Kensington i okolicy, i to jest pocieszające, że wracając tu teraz nie czuję wielkiej różnicy."

Z młodzieńczą ambicją widział siebie poszukującego pracy prawnika, jednak światła sceny nigdy nie zostały usunięte zbyt daleko od głowy Cumberbatcha. Czas w Harrow umocnił wiarę, że jego twórcze związki bardziej pasują do tradycyjnego przedstawienia i oczywiście nie w formie widzianej z sali rozpraw. "Miałem przywilej posiadania możliwości wyboru, a przynajmniej miałem możliwość pracować będąc wszystkim tylko  nie aktorem" mówi. "Ale na końcu aktorstwo to było coś, co wiedziałem że będę musiał robić."

Cumberbatch może i wypełnił swoje gwiazdorskie przeznaczenie, ale nigdy nie zdecydował się na przeprowadzkę z rodziną do Hollywood, wybierając rozwój swojej rodziny w jej rodzinnym mieście. I podczas gdy on, z żoną Sophie i dwoma młodymi synami Christopherem i Halem rezydują w północnym Londynie trwała lojalność względem swych rodzinnych stron została jednoznacznie potwierdzona kiedy stał się uczestnikiem kampanii (zakończonej z powodzeniem) na rzecz obrony historycznego budynku kina Kensington Odeon przed zamianą go na mieszkania. Walka spowodowała, że Benedict stał się bohaterem zarówno na ekranie jak i obok niego.
"Są rzeczy, dla których musisz zmienić priorytety." mówi. "I ciągle są rzeczy mocno zakorzenione w kulturze lokalnego życia, których na prawdę nie możemy stracić, a wiele tracimy... ale musimy próbować."





173. Interview Magazine rozmowa Thoma Yorke'a z Benedictem





"Czterdziestojednoletni  obecnie Benedict jest jednym z najlepszych
i najambitniejszych aktorów swojej generacji."
Poniżej rozmowa z listopadowego numeru Interview Magazine, którą z naszym bohaterem przeprowadził jego przyjaciel,  Thom Yorke, leader Radiohead.

Thom Yorke: Nie będę pytał chronologicznie. Moje podejście jest raczej losowe, coś jak w "Just Seventeen" (angielskie czasopismo młodzieżowe). Właściwie chcę zacząć od tego roku, kiedy w wieku 19 lat uczyłeś w klasztorze w Darjeeling. Jakie to było doświadczenie?


Benedict Cumberbatch: To była tybetańska osada na uboczu, zaraz za progiem Darjeeling, na granicy. Takie małe miasteczko stacja na wzgórzu. Byłem jednym z pięciu nauczycieli, którzy zrobili kurs treningowy. To było niezwykłe, ale kompletnie odosobnione doświadczenie. 
Yorke: Jak długo to trwało?
Cumberbatch: Pięć miesięcy. Spędziłem niemal pół roku wykonując dziwne prace żeby zebrać fundusze na przelot i kurs. Tam nie dostaje się kasy za nauczanie, zarabiasz zbierając doświadczenie. Jesteś otoczony przez mnichów i ich sposób życia. To był mały klasztor, a na samej górze była świątynia. Mieszkałem na niższym piętrze, kóre było wilgotne i były w nim wielkie pająki. Myślę, że to było blisko końca pory deszczowej, nie pamiętam dokładnie, ale było zimno. I ponieważ to było wysokoo nad poziomem morza można było otworzyć okno, a chmury jak suche lody snujące się po biurku. Natura była obecna wszędzie i to było szokująco piękne, tak jak i duch i natura i filozofia i sposób życia tych mnichów
Yorke: Wygląda na to, że wchłonąłeś większość z tego wszystkiego po prostu będąc tam. Nie musiałeś tego studiować.
Cumberbatch: Właśnie tak, nasiąknąłem tym. Osobowiości mnichów były głośniejsze niż jakakolwiek lekcja.
Yorke: To takie najlepsze uczenie, nieprawdaż?
Cumberbatch: Tak jest. Przed końcem chciałem wiedzieć, co do licha oni tam intonują, dlaczego robią to co robią i jak to robić samemu. To było jak pytanie "Jak mam dalej iść przez ten świat?" Po kursie odbyłem takie dwutygodniowe rekolekcje z jednym z nauczycieli.
Yorke: Miałeś 19 lat i zdecydowałeś się siedzieć na poduszce (zafu) przez ile godzin dziennie?
Cumberbatch: Wiele. I sypiając około czterech godzin, jedząc na przykład owsiankę i może trochę duszonego mięsa. Ta część odosobnienia była bardzo intensywna. Byliśmy z mnicahmi - mój Boże, jaką oni mieli dyscyplinę. To było odkrywcze. Są te historie i przypowieści i narzędzia dzięki którym można dojść do skupienia i medytacji i treningu, i zacząć ścieżkę do oświecenia. To takie trochę dziwne (co sobie myśleli): jest pomiędzy nami takich kilku nerwowych spoglądających na nas kątem oka, ludzi z zachodu. Osoba, kóra nas nadzorowała widziała, że byliśmy na prawdę oddani, ale widział też że to było po prostu za wiele. Nasze zapracowane umysły były stłumione. Ale to była szansa, żeby coś zacząć. Jestem niezwykle wdzięczny że mogłem tego doświadczyć.
Yorke: Zaskakuje mnie, że taki 19-letni dzieciak zapisuje się na coś takiego. Gdybym miał coś takiego robić w tym wieku prawdopodobnie uciekłbym i znalazł sobie coś do wypicia i zapalenia. W pewnym sensie zazdroszczę ci że doznałeś tego doświadczenia w tym wieku, ponieważ prawdopodobnie zawiązało to twój inny sposób na życie.
Cumberbatch: To było niesamowite. I na prawdę nie mogę nie zastanawiać się nad hojnością naszego nauczyciela. Powiedział: Nie obwiniaj się. Zamierzasz zostać studentem na uniwersytecie w północnej Anglii. Potrzebujesz mieć własne doświadczenia i własną radość a nie oceniać siebie. Nie żyj w poczuciu winy i żalu."
Yorke: Cóż bym dał za to, żeby ktoś powiedział mi coś takiego w wieku 19 lat! (śmieje się)


Cumberbatch: A jakie są twoje doświadczenia z tego okresu? Szukałeś czegoś?
Yorke: Zrobiłem sobie roczną przerwę po szkole, głównie pracując w jakichś gównianych miejscach, zarabiając dość pieniędzy żeby nagrać płytki demo i je powysyłać. A potem znudziło mi się to i poszedłem na studia i moja ścieżka kompletnie się zmieniła. Studiowanie sztuki rozsadziło mi umysł, bo byłem z tak kreatywnymi ludźmi jak nigdy i czułem, że tam należę. Tylko że ambicja i późniejsze dręczące myśli zaczęły mnie paraliżować, i na prawdę mogłem coś wtedy zrobić z kimś kto by mnie usadził i dbał o moje drugie ja, z drugiej strony.
Cumberbatch: Taak, ale wtedy poszedłem całkiem w innym kierunku i nie był to żaden rodzaj buntu. Stałem się czymś w rodzaju zwierzaka na przyjęcia. Przeżyłem ogromny upadek, podupadłem na zdrowiu. Przesadzałem. Ta osoba nie mogła wywodzić się z kogoś, kto wcześniej miała takie doświadczenia. Cofnąłem się bardzo.
Yorke: Chciałem wiedzieć, czy kiedykolwiek próbowałeś usunąć się z tej ścieżki na której byłeś. Czy czułeś kiedyś potrzebę, żeby wysiąść z tego pociągu? Pytam dlatego, że ja kroczyłem moją ścieżką i nie dotrwałem do jej końca. Nigdy o tym nie myślałem, aż do chwili, kiedy już nie byłem w moim ciele. Przeżyłem upadek i musiałem się zatrzymać na bardzo długi czas. A potem zacząłem studiować medytacje. I kiedy na prawdę w końcu usiadłem odnalazłem siebie na rozmyślaniach, siedzącego na poduszce, i to było jakby ktoś przyłożył mi radio do ucha i podkręcił na cały regulator. To było jak.. "o mój Boże!"
Cumberbatch:  To jest tak głośne, kiedy na chwilę przestaniesz tego słuchać... Będąc w nurcie przez cały czas, łapiesz te wszystkie najgłośniejsze rzeczy, które bywają najbardziej negatywne.
Yorke: Siadałem w moim studio i kiedy tylko zaczynałem pracę głosy zaczynały mówić do mnie "Nie uda ci się to, nie zrobisz tego", więc musiałem przestać. I wreszcie to zrozumiałem.
Cumberbatch: Zdecydowanie miałem przerwy tego typu. I jestem zaskoczony, jakie miałeś problemy. Nieustanne wymagania wytwórni płytowej, cały ten biznes... W każdym razie myślę, że jestem na wolniejszej trajektorii. To jest coś nad czym muszę pracować: oddzielić to, co jest na prawdę ważne, szanować energię nie przejmując się tym, co myślą inni. Uważam, że nic tak na prawdę nie przygotowuje na te rzeczy.



Yorke: Ale ty miałeś rodziców, którzy są w tym samym biznesie.
Cumberbatch: To pomogło bardzo. Nawet jeśli ich doświadczenia były inne niż moje. Nie byłem aktorem dziecięcym. Nie podróżowałem z nimi w trasie. Ale miałem wgląd w ich świat, więc wiedziałem w co wchodzę, w jaki obszar. Moi rodzice nadal są nieustającym źródłem wiedzy o zawodzie. Dużą motywacją dla mnie jest to, że chcę, żeby byli ze mnie dumni. Ale pewnie i to kiedyś się skończy.
Yorke: A więc ten film, który wkrótce ma wejść "The Current War", o bitwie pomiędzy Westinghousem i Teslą, jest czymś, na czego punkcie mój kumpel z zespołu Ed [O'Brien] dostał obsesji kilka lat temu, kiedy przeczytał książkę o tym.
Cumberbatch: Jest o tych niesamowitych facetach , o ogromnych nieporozmieniach, niedopowiedzeniach pomiędzy nimi, o gościach z olbrzymimi ego. To spowodowało utratę okazji współpracy niepodobnej do żadnej innej.
Yorke: Żylibyśmy na zupełnie innej planecie, gdyby Tesla wygrał...
Cumberbatch: Ale on był outsiderem w Nowym Jorku. Ludzie nie rozumieli jego serbskiego akcentu. Nie pomagało, że mówił jak prorok. Mówił o rzeczach, które formułował w swoim umyśle, ale nie miał modeli na choćby bezprzewodowe dostarczanie energii, nie mówiąc o komunikacji. Jak wszyscy wizjonerzy ośmielał się formułować tezy poza obowiązującym status quo. Straszna wynika z tego lekcja historii: za często ignorujemy takich ludzi, którzy pochodzą z innych regionów, państw, tylko dlatego, że są inni niż my.
Yorke: Ale zbudował którąś z tych rzeczy?
Cumberbatch: Jego praca ma ciągle olbrzymi wpływ na to w jaki sposób teraz żyjemy. I nie jestem w stanie teraz przytoczyć ci pojedynczej rzeczy którzą faktycznie zrobił (śmieją się obydwaj). Jest bez wątpienia najbardziej niezwykłą postacią, Westinghouse jest najbardziej ludzki, a Edison najbardziej błędny. I ci trzej panowie dążą do wiedzy o prądzie elektrycznym i jak go kontrolować: Edison jest władczy, Westinghouse próbuje budować więź przyjacielską i system dla rynku masowego, Tesla pracuje dla Edisona, Edison nie przyjmuje rady Tesli i nie zamierza tworzyć wzajemnych stosunków z Westinghousem. Tesla daje Westinghouse'owi swoje patenty. To zadziwiające. To mogło być prawdziwą tragedią.
Yorke: Dobra, głupie pytania teraz. Takie jak z "Just Seventeen". Czy jesteś dobry w mówieniu nie?
Cumberbatch: Nie.
Yorke: (śmieje się) Jesteś dobrym kierowcą?
Cumberbatch: Myślę, że jestem bardzo dobrym kierowcą.  Najwyraźniej przyczyną agresji kierowców, jak większości gniewu, jest pewien rodzaj kompleksu wyższości, który, Bóg wie, samochody pobudzają.
Yorke: Najlepszy czas, żeby posłuchać muzyki jest w samochodzie.
Cumberbatch: O, tak. Pierwszy raz słuchałem twojego "A Moon Shaped Pool" kiedy jechałem przez twoje rodzinne strony.
Yorke: Wtyczka!
Cumberbatch: Wtyczka. Był rewelacyjny. To był świetny sposób na usłyszenie go po raz pierwszy.
Yorke: Był rzeczywiście napisany do słuchania go w samochodach. Dora, następne pytanie: Czy łatwo obdarzasz zaufaniem?
Cumberbatch: Taak.
Yorke: Musisz, prawda?
Cumberbatch: Musisz, a czasem nie musisz. Czasem podczas rozmowy z dziennikarzem , kiedy odpowiadasz na pytania o rzeczy o których zwykle nie mówisz, nawet ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi, kończysz spowiedź i nawet nie myślisz jak to zostanie odebrane. Nie ma znaczenia jak wymyślni są ci dziennikarze, mają swoich wydawców, albo polityków, którzy kryją się za ich publikacjami, a to znaczy po prostu, że zamierzają ukształtować to co powiedziałeś w artykuł, który mają już napisany. Więc musisz być na prawdę ostrożny ze słowami. Ciągle jest to dla mnie trudne, co będzie do mnie mówić ktoś, kto ma do czynienia z prasą. I to właśnie dlatego jest fajnie rozmawiać z przyjacielem. Ale czasem z kawą i przyjaznym uśmiechem nagle zaczynam mówić bez myślenia o tym, jak to potem może być odczytane.
Yorke: Dobra, zatrzymam cię jeśli uznam że kopiesz pod sobą dziurę, w porząądku?
Cumberbatch: Bardzo proszę.
Yorke: Czy bywasz spontanicznie głupkowaty?
Cumberbatch: Spontanicznie głupkowaty to jest zaszufladkowanie do którego nie jestem pewien, czy mogę się przyznać.
Yorke: Czy uciekasz od problemów, czy stawiasz im czoło?
Cumberbatch: Myślę, że zdarzało się, że miałem odruchowe reakcje na rzeczy i czasami powiedziałem coś nie myśląc, będąc nadmiernie emocjonalnie zmącony w osądzie.
Yorke: Mówisz w kategoriach co powiedzieć ludziom?
Cumberbatch: Sytuacje kiedy to co mówię odbijają się bardziej, niż to co jest zdrowe. Uwielbiałbym po prostu mieć pracę polegającą na rozmawianiu. Stoimy na pozycji, gdzie ludzie zadają pytania chcą wiedzieć więcej nie tylko na temat pracy. I to może przejść na tematy, o których nie chcę mówić czy to na przykład o moim życiu prywatnym, albo na temat opinii o kwestiach/sytuacjach na świecie. Myślę, że lepszym rozwiązaniem po prostu, a nauczyłem się tego od ludzi mądrzejszych ode mnie, jest robić dobrą robotę, cicho pracować za zamkniętymi drzwiami.
Yorke: Za każdym razem kiedy przyjmujesz jakąś postawę postawę moralną chcą cię spalić.
Cumberbatch: Jest wiele osób którym nie przeszkadza wykrzykiwanie z ambony i bycie za to ocenianym. Oni robią w cholerę dobrych rzeczy, autentycznie dobrych, przyziemnych, zmieniających życie. Myślę więc, że czasem to jest takie działanie równoważące.
Yorke: Uważam, że cokolwiek wybierzesz do zrobienia nie znajdziesz się na pozycji kiedy niszczysz swoją zdolność do zrobienia innych rzeczy które robisz. Ja znalazłem się w takiej sytuacji zbyt wiele razy.
Cumberbatch: Nie nazywam siebie ekspertem dlatego, że grałem ekspertów. Wiem tylko trochę o niewielu sprawach. Ale bardzo trudno jest nie zostać wciągniętym w powiedzenie czegoś, szczególnie jeśli ma to związek z pracą.



Yorke: Skoro mówisz o twojej pracy, czy kiedykolwiek podjąłeś się roli a potem poczułeś jakbyś doszedł do miejsca "nie czuję się w tym zbyt pewnie" i chciałeś się wycofać?
Cumberbatch: Wiele razy. Ale jeśli nie umiesz upaść nigdy się nie poprawisz. Ale to nie były kompletne niepowodzenia, te przedsięwzięcia, ale było w nich też wiele rzeczy nie do końca dobrych. Jedna z moich pierwszych ról na scenie to była fantastyczna sztuka z fantastycznym reżyserem i z fantastyczną obsadą, ale ja po prostu nie mogłem odnaleźć mojej drogi do serca postaci. Bardzo się męczyłem.
Yorke: Tylko na próbach czy kiedy to się zaczęło?
Cumberbatch: Kiedy się zaczęło. Chodzi o sztukę Rhinoceros Eugène Ionesco. Nie boję się wymienić nazwy sztuki ponieważ już o tym mówiłem. Częściowo tak się działo bo moja głowa była gdzie indziej a potrzeba było dużo dyscypliny. Nie sądzę, żebym był na to gotowy. Nie sądzę, że miałem już do tego odpowiedni warsztat. To bardzo trudna sztuka, i jest w niej szczególnie trudna kwestia, i nigdy nie poczułem, że ją uchwyciłem. Byłem daleki od tego. Do pewnego stopnia w Hamlecie było tak samo.  Ale nie w kwestii produkcji czy czegoś innego, wyzwaniem było robienie tego wieczór za wieczorem. To było najbardziej niezwykłe. 
Yorke: To wtedy się spotkaliśmy! Pamiętam twój głos kiedy wszedłem do twojej garderoby, był głośny, bo grałeś przedstawienia i popołudniówki przez cztery tygodnie, tak było?
Cumberbatch: Osiem przedstawień w ciągu tygodnia.
Yorke: Robiłeś te na maksa wymagające emocjonalnie przedstawienia, wykładając wszystko jak na tacy, robić jeszcze raz i jeszcze raz, rano wstać, biec w kółko i znów od nowa. Ja bym oszalał.
Cumberbatch: (śmieje się) Nie, nie oszalałbyś. Treningi dały mi bazę żeby przez to przejść. Przy produkcji na tą skalę, w teatrze tak dużym, starasz się utrzymać swój głos na najwyższym poziomie. Cała praca jaką wykonałem, wszystkie te podciągnięcia i pompki pomogły mi utrzymać ciało w formie. Hamlet to jest około trzygodzinne ćwiczenie sercowo-naczyniowe, pomijając cały wysiłek mentalny przy nim i elementy które łamią duszę.
Yorke: Byłem pod wielkim wrażeniem. Widziałem w tobie człowieka całkowicie oddanego swojej pracy, dlaczegóż narzekam na moje terminy! Mam jeszcze kilka pytań z cyklu "Just Seventeen" . Czy masz kapcie?
Cumberbatch: Tak, zbyt wiele.
Yorke: Czy masz okulary do czytania?
Cumberbatch: Nie, ale jestem krótkowidzem. Potrzebuję okularów do filmów w kinie lub na koncerty. To nie jest jakiś hpisterski wymysł, na prawdę mam kiepski wzrok. Oto jak śmieszne jest moje życie: miałem testy na soczewki kontaktowe, ale nie znalazłem połowy dnia wolnego czasu żeby iść do optyka.
Yorke: Czy chodzisz w domu kiedy powtarzasz tekst?
Cumberbatch: Tak, do diabła.
Yorke: Moja dziewczyna też chodzi.
Cumberbatch: To na prawdę jest jedyny sposób, chyba że masz kogoś cały czas, kto może z tobą przerobić tekst.
Yorke: Będę chodził domu i słyszał tą paplaninę. Będę myślał Co do cholery to jest? aaa, to ona ćwiczy rolę!" (śmieje się) To jakby ktoś mówił językami.
Cumberbatch: Czy twoja dziewczyna ćwiczy też partie innych postaci? Mój ojciec zwykle tak robił. To dziwne słyszeć swojego tatę mówiącego do twojego taty.
Yorke: Tak. A czy ćwiczysz śmiech lub płacz? Wyobrażam sobie Benedicta w łazience robiącego: "ha, ha, ha, ha."
Cumberbatch: Prawdopodobnie płakałem w toalecie. Próbuję nie ćwiczyć, ponieważ mieszkam z takimi osobami w domu, że byłyby zaszokowane, gdyby ich tata zaczął mieć taki dziwny, rozhuśtany nastrój. Myślę, że to ważne mieć możliwość poćwiczyć w jakiejś odosobnionej zamkniętej przestrzeni. I to jest kwestia znalezienia czegoś, co wywoła efekt, mocnego drążenia w tej postaci którą grasz, w jej historii, a nie w swoim własnym życiu, bo to się może wymknąć spod kontroli. Śmianie i płakanie są bardzo podobne, w tym co się dzieje z twoim ciałem. To jest bardzo podobny proces dla przepony. Jak muzyk ćwiczy gamy, tak i ty musisz raz na jakiś czas rozgrzać swój głos.
Yorke: Czy masz dobre relacje ze swoim ego? Wiesz, ta część ciebie, która daje ci to czego potrzebujesz żeby zrobić rzeczy, które masz zrobić, ale w tym samym czasie potrafi zacząć kontrolować sprawę, jeśli nie jesteś ostrożny.
Cumberbatch: Dobrze to przedstawiłeś. I tak, myślę, że znalazłem równowagę. Ale są pułapki. Czuję emocjonalną odpowiedzialność za rzeczy, które mnie nie dotyczą. Dotyczą innych ludzi.
Yorke: Kiedy jesteś w trybie 'praca'?
Cumberbatch: Taak. To jest coś nad czym muszę pracować: żeby oddzielać to co na prawdę ważne, żeby oszczędzać energię przez nie martwienie się o to co myślą inni.
Yorke: Czy przynosisz pracę do domu?
Cumberbatch: Kiedy przekraczam próg domu, jestem w domu. Jeśli bym tego nie zrobił zostałbym skonsumowany przez jedną stronę ze szkodą dla ludzi którzy mnie kochają. A to zniszczyłoby pracę.
Yorke: Czy zamierzasz wrócić do teatru?
Cumberbatch: Są takie plany w niezbyt odległej przyszłości, ale nie w ym roku.
Yorke: Czy piszesz? Mam takie wrażenie, że piszesz, ale nikomu tego nie pokazujesz.
Cumberbatch: Masz absolutną rację. Ale nie sądzę, żeby moje pisanie mogło przerodzić się w jakieś scenariusze, czy powieści. To raczej sporadyczne pisanie.
Yorke: Co myślisz o słowach, które napisałeś?



Cumberbatch: Moje pisanie jest bardzo kiepskie. Często myślę dla kogo to jest? Czasem to są impresje na temat dnia w moim życiu, albo piszę jakąś fikcję. Czasem o rzeczach które chcę zapamiętać, albo próbuję pisać w moim okropnym francuskim.
Yorke: A dobry jesteś we francuskim?
Cumberbatch: Nie, zupełnie nie. To jest jeden z moich planów, który chciałbym osiągnąć. Chciałbym pewnego dnia śnić w języku francuskim. Włoski i francuski to są dwa języki, które chciałbym znać. (Sophie zna :) przyp. moja) 
Yorke: Jak są pocałunki po włosku? Nie potrafię zapamiętać.
Cumberbatch:  Baci, baci.
Yorke: Baci, Cumberbatch-y.
Cumberbatch: To jest bardzo Just Seventeen. Proszę, nie używaj tego.
Yorke: Możesz sobie wyobrazić zakończenie tego?

Zdjęcia: Mikael Jansson
Stylizacja: Ludivine Poiblanc
Rozmawiał: Thom Yorke 


149. Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock


Benedict wie, jak miałaby na imię kobieta Sherlock.
A poza tym, w swoim artykule Lauren Turner pisze, że Benedict Cumberbatch uważa siebie za swojego największego krytyka. 
 

Wygląda na to, że wszystko pracuje dla Benedicta Cumberbatcha. Ale on sam mówi, że jest swoim najsurowszym krytykiem, że jest gorszy od największego trolla internetowego."Internet jest niczym w porównaniu z krytyką we własnej głowie."

 
Aktor ma nowe spojrzenie ma swoją pracę dzięki jego firmie produkcyjnej SunnyMarch, która właśnie współtworzyła The Child In Time „Dziecko w czasie”.
Benedict nie tylko grał główną rolę Stephena Lewisa, autora piszącego książki dla dzieci, którego świat się rozpada, gdy jego czteroletnia córka znika w supermarkecie. W tej pierwszej w ogóle telewizyjnej adaptacji powieści Iana McEwana jest równocześnie producentem wykonawczym tego dramatu telewizji BBC One.


Benedict mówi, że adaptacja książki, która zdobyła Whitbread Prize, a opowiada o tym, jak Stephen i jego żona Julie zaczynają się rozchodzić się po stracie, była wielkim dobrodziejstwem. Aktor przyznaje również, że jest zupełnie inaczej kiedy się pracuje nad filmem jako producent. Kiedy jest się z przodu i w centrum i to jest naprawdę trudne.
Ekscytuje mnie moment, kiedy nie jestem w czymś i mogę spojrzeć na to z większym dystansem, ale to jest bardzo specyficzne. Sposób w jaki na coś patrzysz, na to jak coś powstaje, to jest zawsze straszne. Po prostu straszne.”


Wierz mi, internet jest pełny nienawiści, ale nie można z niczym porównać brutalnej samokrytyki we własnej głowie. Powiedziałem wszystko zanim oni to zrobili.”
Cumberbatch mówi, że dzięki współpracy z Pinewood Television przy robieniu dramatu ma teraz wspaniałe doświadczenia. „Nie wybierałem ich, to oni wybrali nas” mówi. „I po prostu wypaliło – zgranie w czasie, rewelacyjny scenariusz i przede wszystkim nadzwyczajna powieść.”
Aktor, który z żoną Sophie ma dwóch synów, mówi, że porównanie momentu utraty dziecka w sytuacji kiedy dookoła ma się tak przyjazne otoczenie było okropnym kontrastem. „To było coś niezmiernie inne od wszystkiego, co dotychczas robiłem, szczególnie tych znanych rzeczy w telewizji.”


Zawsze będę się obawiał o to, co robię, zwłaszcza, gdy są wysokie oczekiwania - nie kiedy robiąę coś zwykłego, czy niezwykle zwykłego - a tu skrajny charakter sytuacji (w Dziecku w czasie) jest bardzo niezwykły.”
Myślę, że nie trzeba być rodzicem, żeby zrozumieć sytuację. Jest wielu fantastycznych aktorów, którzy niesamowicie pokazali rodziców w sytuacjach kryzysowych, albo po prostu stworzyli role fikcyjnych rodziców.”
To nie było jak: o świetnie, mogę to zagrać, choć to emocjonalny hardcore, ponieważ zostałem ojcem po raz drugi. To po prostu się stało.”
A mówiąc o bardziej znanych rolach telewizyjnych, czy chodziło o Sherlocka? Benedict uśmiecha się tajemniczo mówiąc „może”.


W czasie kiedy Lauren rozmawiała z Benedictem właśnie zostało ogłoszono że Jodie Whittaker zagra kolejnego doktora Who, jako pierwsza kobieta. 
Ta wiadomość zelektryzowała aktora. Powiedział, że nie może doczekać się jej występu. 
"To dziwaczne, dlaczego to nie może być kobieta?" - powiedział Benedict.
Dlaczego nie jest to obojętne, jakiej płci będzie bohater? Uważam, że ona jest świetną aktorką i mamy szczęście żyć w kulturze, kiedy ona się zgadza, żeby tą rolę zagrać. Niech gra i zobaczmy, co z tego wyniknie."
Na pytanie Laury czy na wieść o kobiecie-Sherlock też byłby tak zadowolony Benedict powiedział:
"A czemu nie? Nie jest to dla mnie ważne." 
Po czym dodał żartobliwie: "Sherlockina - już wkrótce będzie u was"
Benedict zaznaczył jeszcze, że SunnyMarch ma wiele planów na to, by poprawić różnorodność i "dać więcej miejsca kobietom, zarówno z tyłu jak i od frontu kamery". Bądźcie na to gotowi.






114. Z kim będzie walczył Strange w Infinity War?



Zgodnie z Movie News Guide:
 
Doktor jest w grze. Jak wiemy Benedict zameldował się na swoim stanowisku w pracy na planie Avengers: Infinity War w Atlancie i przy okazji zbiera lanie od jednego z żołnierzy Thanosa (Josh Brolin).

Doctor Stranger kontra The Black Order - Czarny Zakon

Wygląda na to, że wojna o Kamienie Nieskończoności będzie się toczyć w różnych miejscach Universum Marvela włączając w to Ziemię. Wcześniej potwierdziło się, że Thanos nie przybędzie tutaj żeby stawić czoła Avengersom. W zamian posyła swoją armię – Czarny Zakon, aby zlikwidował ziemskich największych Herosów.
Jeden z żołnierzy Wśxiekłego Tytana (Mad Titan = Thanos) będzie walczył z nowym Najwyższym Czarnoksiężnikiem czyli Doktorem Strange, granym przez Benedicta. Dzięki Just Jared i zdjęciom, które wyciekły z planu, mogliśmy zobaczyć jak Cumberbatch w kostiumie Strange’a leży na ziemi atakowany przez człowieka w stroju CGI. A wcześniej Mark Ruffalo został wypatrzony, jak jego Bruce Banner łapie spadający z nieba telefon i odbiera połączenie.
Fani natychmiast wyciągnęli wnioski z tych kilku zdjęć zauważając, że na kostiumie czarnego charakteru widnieje naklejka „EB MAW” co może odnosić się do Ebony Maw’a jednego z wojowników pracujących dla Thanosa i Czarnego Zakonu.
Zgodnie z przesłankami od Marvela, Ebony Maw, niebezpieczny myśliciel, został wysłany aby dokonać szczególnego układu ze Strange’m. Był w stanie użyć jego szczególnych zdolności żeby manipulować i kontrolować czarnoksiężnika i równocześnie być podwójnym agentem i szpiegiem Iluminati = Oświeconych.
Nie jest zaskoczeniem, że Thanos wybrał Doktora Strange’a. W filmie jemu dedykowanym okazało się, że Oko Agamotto (Eye of Agamotto) jest w rzeczywistości Kamieniem Czasu (Time Stone), jednym z sześciu Kamieni Nieskończoności. Przedmiot, dzięki któremu można mieć władzę nad czasem ciągle jest ukryty w Kamar-Taj.  Po tym, jak Thanos wykonał ruch, by skompletować kamienie w Rękawicy Nieskończoności, ten Mad Titan teraz prawdopodobnie przyjdzie po każdego, kto posiada którykolwiek z sześciu potężnych arefaktów.


Czarny Zakon Thanosa atakuje Ziemię

Ebony Maw nie jest pierwszym członkiem Zakonu, o którym krążą opowieści, że się pojawi w Infinity War. Wcześniej w tym roku aktor Terry Notary także został wyśledzony na planie, kiedy miał na sobie strój do późniejszej obróbki komputerowej. Miał także kosę, która wyglądała jak broń, której używa Corvus Glaive, prawa ręka Thanosa w komiksie.

Wcześniejsze informacje wskazały, że Czarny Zakon nie tylko będzie armią na zawołanie Wściekłego Tytana, będzie on również miał osobiste powiązania z kosmiczną całością. Pogłoska mówi, że żołnierze mogą być adoptowanymi dziećmi Thanosa.
Ciągle nie potwierdzona ta ciekawostka nie będzie jednak niespodzianką  W "Strażnikach Galaktyki" Jamesa Gunna ujawniono, że Gamora (Zoe Saldana) i Nebula (Karen Gillan) są adoptowanymi córkami Thanosa.  Były także szkolone i wcześniej pracowały dla łotra. Nie trudno wyobrazić sobie że ta zła do szpiku jednostka porwała dzieci i by ćwiczyć je na swój użytek.
Ciągle trwają prace nad Avengers: Infinity War, zdjęcia są kręcone w różnych lokalizacjach, i w Atlancie, i w Europie. Cała obsada nie została jeszcze podana do publicznej wiadomości, wiadomo jednak, że wśród potwierdzonych gwiazd są: Robert Downey Jr., Chris Evans, Chris Hemsworth, Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Paul Bettany, Elizabeth Olsen, Paul Rudd, Chris Pratt, Zoe Saldana, Dave Bautista, Pom Klementieff, Karen Gillan i Tom Holland.
Film ma być wyświetlany w kinach od 4 maja 2018.

Tu dodatkowo można zobaczyć chaos na ul. Walton w Atlancie = plan zdjęciowy Infinity War:






105. Iskry lecą w nowym filmie Cumberbatcha - The Current War




W Daily Mail można przeczytać:

Iskry na prawdę lecą w nowym pouczającym filmie Cumberbatcha.

Benedict Cumberbatch jest jak włączony, podobnie jak i my bylibyśmy, kiedy wcielał się w rolę Thomasa Edisona, wynalazcy światła elektrycznego, fonografu i wielu innych przedmiotów, które dziś uznajemy za oczywistość.
Siedzę w make-upowej przyczepie, razem z Cumberberbatchem, który ma powklejane w jego własne włosy włosy sztuczne i jest gotów, by grać sprytnego, kłótliwego i narzekającego Edisona w reżyserowanym przez Alfonso Gomeza-Rejona filmie The Current War o zaciekłej rywalizacji pomiędzy Edisonem i Georgem Westinghousem (Michael Shannon).
Film - w którym pojawia się także Nicholas Hoult, jako inny pionier wynalazczości Nikola Tesla - pokazuje wyścig kto pierwszy zdobędzie amerykański rynek w kiełkującej właśnie nowej dziedzinie jaką jest elektryczność.
Jak twierdzi Cumberbatch "teraz wszystko mamy w zasięgu ręki", więc dzięki temu filmowi możemy choć trochę zrozumieć, jaki był świat za czasów Edisona.
- Każda epoka ma takie momenty, kiedy wynalazki, unowocześnienia, wchodzą szybko i w dużej ilości. - mówi Benedict. - Wyobraź sobie że pralka kiedyś była urządzeniem przemysłowym, a teraz mamy ją w domach. A teraz wyobraź sobie świat bez możliwości zasilania tej pralki, tak by pracowała.

Aktor zwykle jest brany do projektów szczegółowo pokazujących ludzi, którzy znaleźli swoje miejsce w historii. Edison na przykład miał dar nie tylko do pracy naukowej ale i samo-promocji.
Reżyser Gomez-Rejon ma nadzieję, że Westinghouse, który miał konkurencyjną do Edisona firmę, zostanie zapamiętany jako ten, kto również miał wkład w uczynienie prądu dostępnym dla wszystkich. - Ludzie kojarzą Edisona z wynalezieniem rzeczy, których prawdopodobnie nie wymyślił, ponieważ wyrobił sobie markę, i nie mówię, czy to dobrze, czy źle. Westinghouse był człowiekiem honoru, ale czy można wygrać robiąc tylko właściwe rzeczy?
The Current War, w którym gra również Tuppence Middleton jako pierwsza żona Edisona, Mary i Tom Holland (nowy Spider-Man) wejdzie do kin końcem tego roku.
A w międzyczasie Cumberbatch pracuje nad dwoma filmami o Avengersach (jako Doctor Strange) oraz w adaptacji powieści Edwarda St Aubyna zwanej "Melrose" dla Sky Atlantic i Showtime.





098. Sophie Hunter w magazynie Grazia


15 lipca w magazynie GRAZIA Daily ukazał się artykuł o Sophie.


"Kim jest Sophie Hunter?
Wszystko, co potrzebujesz wiedzieć o żonie Benedicta Cumberbatcha"

Nie ma co ukrywać, my wiemy już dużo, ale może czymś nas zaskoczą. Proszę bardzo:

Jesteś fanem Sherlocka? Cumbermaniaczka na śmierć? Masz coś do nie dającego nic po sobie poznać angielskiego chłopaczka? Tak, on nie jest typowym holywoodzkim sercołamaczem - cały Tumblr jest zalany zdjęciami aktorów wyglądającymi jak wydry (???) - ale jest coś bez wątpienia sympatycznego w Cumberbatchu. Rzeczywistość. Można było słyszeć bicie złamanych serc, albo łamanie serc, jak kraj długi, kiedy okazało się, że się zaręczył z teatralną panią reżyser Sophie Hunter (wiadomość o ich zaślubinach też była wyszukana - ogłoszenie w The Timesie w dziale "Zapowiedzi ślubne"). I tak to narodziła się nowa para na czerwonym dywanie. Para pobrała się w najbardziej romantyczny dzień w roku (14 lutego, tak, Walentynki, w 2015 roku na wysepce Isle of Wight) i mają dwóch synów 2-letniego Christophera i 4-miesięcznego Hala.

Od jej skrytych talentów do tej! sukni ślubnej od Valentino - oto wszystko, co trzeba wiedzieć o żonie Benedicta Cumberbatch - Sophie Hunter:


Ile lat ma Sophie?
Urodziła się w Londynie 39 lat temu, 16 marca 1978 roku (pomyłka w oryginalnym tekście, przyp. mój), co robi ją rok (rok ze sporym hakiem) młodszą od jej męża aktora Benedicta Cumberbatcha. (dla waszej wiedzy: prawdopodobnie to jest idealna różnica wieku dla związku według pewnych badań. Gratulacje!).

  
Do jakiej szkoły chodziła Sophie?
Podobnie jak jej wykształcony w Harrow mąż, chodziła do równie eleganckiej szkoły prywatnej. Na równi z innymi absolwentkami, jak Edie Campbell, Rachel Weisz czy Jennifer Saunders, Hunter ukończyła żeńską szkołę St Paul’s Girls’ School w West London (zachodni Londyn). Potem studiowała języki nowożytne na Uniwersytecie w Oxfordzie. Mieszkała także w Paryżu, gdzie przez parę lat studiowała teatr awangardowy w Jacques Lecoq International School of Theatre.

Kiedy spotkali się Sophie Hunter i Benedict Cumberbatch?
Zgodnie z przekazami pierwszy raz spotkali się w 2009 roku na planie filmu, thrillera Burlesque Fairytales (jego przyszła żona zagrała jego asystentkę Annabel Blythe-Smith). Był w tym czasie zajęty, spotykał się z aktorką Olivią Poulet, aż do roku 2011, kiedy się rozeszli. Następnie, w 2012 roku, krótko spotykał się z projektantką Anną Jones.
Uważa się, że Benedict i Sophie zaczęli umawiać się w 2013 roku, choć para czyniła wszelkie wysiłki, by ich życie prywatne nie było udziałem publiczności. Siostra Benedicta Tracey Peacock kiedyś powiedziała: "Trzeba być bardzo sprytnym ciasteczkiem (zapewne chodzi o analogię z internetowymi cookies, wszędzie wlezą) żeby za nim nadążyć. Możliwe, że to dlatego ma problemy z dziewczynami" i dodała "trochę jest podobny do Sherlocka - szybko myśli, ale nie surowo. Niesamowicie łatwo się go czyta. W porównaniu do niektórych jest dość inteligentny". Nie mamy wątpliwości, że Sophie może mu dorównać.



Co robi Sophie Hunter?
Sophie Hunter jest reżyserem teatralnym i dramaturgiem. Swój debiut reżyserski miała w 2007 roku, kiedy współreżyserowała sztukę eksperymentalną pt. "The Terrific Electric" w Londynie.

Jest także całkiem dobrą piosenkarką.
Najbardziej zaskakujące jest to, że nagrała płytę w języku francuskim z Guy'em Chambersem (znany ze współpracy z różnymi artystami, a najbardziej z Robbiem Williamsem). Oto fragment:


Z kim spotykała się Sophie Hunter wcześniej?
Do 2010 roku była w dość długo trwającym związku ze znanym rzeźbiarzem Conrad Shawcross (protegowany Charles Saatchi, kolekcjonera sztuki). W połowie pierwszej dekady od 2000 roku para rzekomo mieszkała razem w przebudowanym magazynie, które służyło Conradowi jako studio (pracownia).


W jakich filmach grała Sophie?
Do bogatego i robiącego wrażenie CV trzeba dodać że Sophie jest utalentowaną aktorką, zagrała w 14 filmach, jak odnotowano na jej stronie na portalu IMDB (na dzień dzisiejszy wpisanych ma 16 pozycji). Zanim skoncentrowała się na reżyserii teatralnej jej najbardziej znaczącą rolą był dramat "Vanity Fair" (Targowisko próżności) u boku Reese Witherspoon.

Kto zaprojektował jej suknię ślubną?
Siedząc w Burberry? Właściciele najgorętszych etykietek od Erdem do Christiana Diora stawały w kolejce by ją ubrać? Po tym jak Sophie została popchnięta do światowych nagłówków został zauważony jej wyszukany i elegancki styl. Jej stylista Nicholas Drake powiedział dla The Telegraph, że klucz do jej sukcesu na czerwonym dywanie jest prosty: "Sophie jest bardzo wymagająca i zdecydowana, wie co lubi a czego nie lubi, z dekoracjami, czy bez". Hej robiona na zamówienie sukienka od Valentino została pokazana w social mediach w pełnej krasie.



Czy Sophie ma konto na Instagramie?
Przepraszamy, że sprawiamy zawód, ale Sophie unika wszelkich social-mediów. Tak samo nie znajdziemy tweetującego, czy gdzie indziej udzielającego się Cumberbatcha. Aktor wyjaśnił, dlaczego jeszcze nie dołączył do twitterowej gry: "Myślę, że szybko bym was zawiódł, to jest umiejętność, której ja zdecydowanie nie posiadam" powiedział. "Tweetując trzeba być konkretnym. Myślę, że tweetowanie zabrałoby za dużo czasu przy edytowaniu, byłbym stracony dla mojej pracy".