Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saturday Night Live. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saturday Night Live. Pokaż wszystkie posty

649. Specjalne sesje zdjęciowe z Benedictem przed "jego" programami Saturday Night Live

Zarówno przy okazji pierwszego programu Saturday Night Live z udziałem Benedicta Cumberbatcha w 2016 roku, tak i ostatnio, odbyły się sesje zdjęciowe, których efektem są fantastyczne zdjęcia:

2016:







 
2022






642. Benedict po raz drugi gospodarzem w Saturday Night Live

W nocy z 7 na 8 maja 2022 roku Benedict Cumberbatch był gospodarzem programu Saturday Night Live. Oto wprowadzenie, jego monolog otwierający:

 
W drugą niedzielę maja w USA jest Dzień Matki, więc Benedict nawiązał do tego święta. Stwierdził, że w swoim życiu najważniejsze są dla niego dwie matki: Wanda Ventham i Sophie Hunter.
 





Roe v. Wade Cold Open:

Just Like You

New Toilet 
("starą  toaletę" można obejrzeć TU):

 Chain Gang:

Blue Bunny:

 The Fainting Couch:

Mother's Day Gifts

The Understudy:

 
 
Chuck E. Cheese
 

W wolnej chwili mam nadzieję przeanalizować powyższe skecze dokładniej.

141. Twarze Benedicta w SNL - podsumowanie


Na zakończenie opowieści z SNL jeszcze szybkie podsumowanie.
Taka była zajawka Saturday Night Live z Benedictem, pokazywana w TV przed emisją programu
5 listopada 2016:

- W końcu się spotykamy... Oh, f*** 
via YT



Benedict w Saturday Night Live - część 1 Monolog
Benedict w Saturday Night Live - część 2 Koohl Toilet
Benedict w Saturday Night Live - część 3 Why Is Benedict Cumberbatch Hot?
Benedict w Saturday Night Live - część 4 Office Hours
Benedict w Saturday Night Live - część 5 Surprise Bachelorette
Benedict w Saturday Night Live - część 6 Criminal Mastermind
Benedict w Saturday Night Live - część 7 Gemma & Ricky
Benedict w Saturday Night Live - część 8 Meeting With Mr. Shaw








całość do obejrzenia na VIMEO

 

139. Benedict w Saturday Night Live - część 8 Meeting With Mr Shaw

To był ostatni skecz z Benedictem w Saturday night Live tego (5.11.2016) wieczora:
dwóch biznesmenów (Beck Bennett, Kenan Thompson) ma spotkanie z tajemniczym, potencjalnym inwestorem (Mr. Shaw) i jego osobistym attaché, którego gra Benedict Cumberbatch.


- Panowie muszą być z Mercy General.
- Nazywam się David Hoff, a to jest Dan Fletcher.
- Tak, ale przepraszam bardzo mieliśmy wrażenie, że spotkamy się osobiście z panem Shaw... - mówi Fletcher.


- Czas pana J. Suttona Shaw jest niezwykle cenny, jeśli uznam waszą propozycję za interesującą poproszę tutaj pana Shaw. - odpowiada Benedict grający attaché pana Shaw.
- Dobrze więc. Jak pan wie nasz szpital ma teraz pewne kłopoty...


- Szczerze mówiąc szukamy kogoś, kto mógłby nas wesprzeć finansowo, dokonać jakiejś znaczącej darowizny.
- Taaak, filantropia daje panu Shaw coś w rodzaju emocji. Dobrze więc - attaché pana Shaw łączy się z sekretarką. - Karolino, czy możesz poprosić pana Shaw, żeby przyłączył się do nas?
A do gości mówi:
- Cokolwiek byście nie pomyśleli nie wspominajcie na głos o jego wyglądzie (ew. bliznach, śladach).
Karolina wprowadza pana Shaw.


Attaché woła ucieszony:
- Panie Shaw! Jak udała się partyjka golfa dziś rano? - po czym wysłuchuje milczącej odpowiedzi pana Shaw'a. Następnie mówi dalej:
- O, tak, to dlatego nazywają to "dogleg", proszę pana. (dogleg - dosł. psia noga, w golfie ostry zakręt do pokonania). Żartuję oczywiście. Taak, ci panowie są ze szpitala Mercy General - przedstawia gości panu Shaw, a do nich samych mówi:
- Do panów dyspozycji.
Panowie są wyraźnie speszeni, zażenowani i zdziwieni:
- Hmm..
- Przepraszam, czy to jakiś żart?
Na co attaché lekko oburzony pyta:
- Czy pan Shaw wygląda na kogoś kto sobie żartuje?
- Czy możemy więc zapytać go o wsparcie finansowe?
- Tak, choć pan Shaw zawsze jest lekko zakłopotany kiedy się mówi o pieniądzach, bo on sam w tym siedzi.
- W porządku... - mówi ostrożnie pan Fletcher. - Rozmawiamy z różnymi inwestorami, mamy nadzieję... - przerywa mu jednak attaché pana Shaw'a:
- Przepraszam, muszę tu pana zatrzymać na chwilę. Pan Shaw chciałby zobaczyć pana zegarek. Zwrócił na niego uwagę, bo jest błyszczący.


- Ooo, dobrze... - Fletcher zdejmuje zegarek i podaje.
Attaché bierze zegarek i zaczyna potrząsać nim przed "nosem" pana Shaw:


- Tak, jest bardzo błyszczący, panie Shaw. - a do gości mówi:
- Pan Shaw zauważył, kiedy tak światło uderzyło w pana zegarek, że przypomina mu to rybę błyszczącą w strumieniu. Ooo, proszę, jak skacze.
Zażenowani panowie mówią:
- Przepraszam, co my tu robimy? - Fletcher
- Mam wrażenie, że to całkowita strata czasu.
- Na prawdę!? - przerywa oburzony attaché. - Strata czasu?


A nie było stratą czasu - kontynuuje - kiedy dalajlama spędził tutaj jego 60 urodziny? Richard Branson wyglądał na zadowolonego spędzając popołudnie z panem Shaw, podobnie zresztą jak Nelson Mandela i Howie Mandela! Oczywiście był też czas, kiedy pan Shaw spotkał się z panem Salmonem Rushdie i był poważnie zawiedziony, kiedy okazało się, że to jedyny łosoś, którego pan Shaw nie mógł zjeść. (salmon = łosoś) - kończy śmiejąc się.
Biznesmeni są skonsternowani. Fletcher mówi:
- Potrzebujemy pieniędzy pieniędzy dla szpitala, żeby pomagać chorym ludziom.
- Interesujące - mówi attaché. - W końcu do czegoś doszliśmy - mówi ze zrozumieniem. I nachyla się w kierunku pana Shaw mówiąc - Szybka konferencja.


Gestykuluje, porozumiewa się ze stojącym obok niego człowiekiem-ptakiem. Po czym zwraca się do gości:
- Bardzo dobrze, proszę panów, gratulacje!
- Mówi pan poważnie? Zamierza pan zasponsorować szpital? - pyta Fletcher.
- 1,7 miliona dolarów dzięki uprzejmości tego tutaj staruszka. Może, po pana zainwestowaniu, nazwą skrzydło pana imieniem - śmieje się. Po czym szybko kontynuuje:
- O, nie, to miał być żart, sir. Nie chciałem pana urazić... - wygląda, jakby wysłuchiwał jakichś przykrych słów od pana Shaw. - Nie, to na prawdę nie było moim zamiarem... Jaki podtekst? - nasłuchuje. - Co? Sir, nie mówi pan poważnie. Poświęciłem panu 27 lat mojego życia. Opuściłem narodziny córki! Nie może mnie pan zwolnic... bo sam rezygnuję! Powodzenia ze wszystkim, panowie. Mam nadzieję, że wasz szpital potrafi naprawić złamane serce.


Hoff chlipie:
- To takie smutne.
A Fletcher dodaje:
- Tak na prawdę kardiologia jest jedną z naszych specjalizacji.
Attaché mówi:
- Chyba pójdę zabrać swoje rzeczy...


Wracając dodaje:
- Panowie, powodzenia z waszym szpitalem. Panie Shaw, to była dzika jazda - odwraca się i wychodzi.
Biznesmeni zostają sam na sam z panem Shaw. Fletcher pyta:
- Czy w takim razie pan nam wypisze czek, czy...
Wchodzi Karolina i mówi:


- Przepraszam, pan Shaw weźmie teraz swoją kąpiel - wygląda, jakby Shaw coś do niej mówił. - Co pan mówi? Przyłączyć się do pana? Och, panie Shaw!!!
Śmiech i koniec :)

Można obejrzeć via YT:

137. Benedict w Saturday Night Live - część 7 Gemma i Ricky


Sorry, wybaczcie nie-kolejność :)
5 listopada w Saturday Night Live z Benedictem
przed Mistrzem kryminalistyki
(przedstawionym w części 6 Benedicta w Saturday Night Live TU)
był skecz o Gemmie i Ricky'm...!

Oto więc, mniej więcej, jego treść: 

- No cóż, Gene, muszę powiedzieć ci to prosto w twarz: Atlantic City nie jest takie obrzydliwe. Mam na myśli ten Bobby's Flay's Steak House? Coś niebywałego!  
- No ale Bobby Flay daje ci wejściówkę do hallu celebrytów.
- Gene, miałeś o tym nie wiedzieć.
- Ja nie osądzam. Moja wejściówka to Mila Kunis jako Meg w "Family Guy" (Głowa rodziny).
- Ok., w porządku, proszę pana - wpadają sobie w objęcia. 


Wchodzi Benedict jako Ricky z dziewczyną. Rick mówi:
- O mój Boże, Gene! Mój ziom Gene jest w trakcie ostrej publicznej jazdy!
- Przepraszam? - dziwi się Gene.
- Gene, nie bądź samolubem. Przedstaw mnie.
Dziewczyna obok Ricky'ego mówi do niego:
- Hej, a ty nie bądź niegrzeczny, stoję tu obok ciebie. Jestem Gemma.
Gene skonfundowany mówi:
- Przepraszam, możesz powtórzyć kim jesteście?


- To ja! Ricky Diamonds. Spotkaliśmy się na warsztatach z akceptacji męskiego ciała.
- O, jasne...
Wtrąca się z pytaniem towarzyszka Gene'a:
- Co to są warsztaty z akceptacji męskiego ciała?
Ricky odpowiada:
- Musiałem oglądać kutasa twojego męża i kombinować, co pięknego w nim widzę.
- A ja jestem Gemma – upomina się o swoje prawa Gemma.
- Starczy tego – mówi Ricky i razem ze swoją towarzyszką dosiadają się do stolika Gene’a – Musimy nadrobić zaległości.


- Mieliśmy tu mieć coś w rodzaju randki – trochę oburzona wtrąca sąsiadka Gene’a. Ale Ricky nawija dalej:
- W takim razie spodoba się wam, kiedy usłyszycie co ja robię. Jestem rock’n’rollowym mentalistą. To znaczy
że robię coś w rodzaju magii dla rock and roll’a. A to jest Gemma – Ricky w końcu przedstawia swoją przyjaciółkę.
- Jestem Brytyjką – dodaje zadowolona z siebie Gemma.
- Jaki świetny ma akcent. Brzmi jak GPS. Dalej, kochanie, powiedz coś.
- Przeliczanie, przeliczanie (recalculating, recalculating).
Gene stwierdza:
- Och, och... A więc..
Ricky wpada mu w słowo:
- Jak się spotkaliśmy?
Gemma ciągnie historię dalej:
- Na chirurgii plastycznej. Obydwoje robiliśmy swoje cycki.
- Taak, bo ja potrzebuję mieć dobry dekolt do moich magicznych pokazów.
- Potrzebujesz? – trochę niedowierza towarzyszka Gene’a, więc Ricky bierze ją za rękę i pokazuje:
- Zobacz, dotknij. Jak prawdziwe. A nie są! Zapłaciłem za to. A teraz dotknij jej, też w dotyku jak prawdziwe, prawda?


- Nie zapłaciłam za nie jeszcze. Ciągle mi brakuje. Może się okazać, że będę musiała je oddać. Myślę o zrobieniu czegoś w rodzaju kickstartera (zbiórka pieniędzy w celu sfinansowania). Mogę na was liczyć? Każdy grosz się liczy.


Gene mówi:
- Myślę, że możemy się dołożyć...
- Gene! – Wtrąca oburzona jego towarzyszka. Ale Ricky się wtrąca:
- Hej, chcecie zobaczyć sztuczkę?
- Nie zupełnie... – mówi towarzyszka Gene’a, ale Gemma zachęca:
- Tak, magia, magia! Zrób sztuczkę, kochanie!
- To nie sztuczka, mała. To iluzja. – wyciąga talię kart i zwraca się do partnerki Gene’a:
- Dobra, weź kartę, jakąkolwiek, potem włóż ją z powrotem do talii. Nie pokazuj mi jej. Teraz włóż talię do ust. A teraz ty, Gene, potwierdź, że to jest prawdziwy pistolet. – i podaje pistolet.


- No tak, to prawdziwy pistolet. W pełni naładowany. – sprawdza Gene i oddaje broń.
Ricky mówi:
- Daję go Gemmie.
Przestraszona partnerka Gene’a bełkocze przez karty w ustach, czy będą do niej strzelać.
- Nie, nie zostaniesz zastrzelona, to przecież trick. – uspokaja ją Gene.
 Tymczasem Gemma zakłada sobie serwetkę na głowę:


- Zakładam serwetkę na głowę, dobrze robię? Nic nie widzę. O tak. Zaczynam: raz, dwa, trzy...
- Hej celujesz we mnie! – woła troszkę przestraszony Gene. – Obróć się trochę w lewo! 
- Wypraszam sobie! - bełkocze jego towarzyszka  
- To trick, kochanie - uspokaja Gene.
Gemma zaczyna jeszcze raz, ale wpada kelner i mówi:
- Przepraszam, ale tu nie można mieć broni.
- Ale to sztuczka magiczna - mówi Gemma odsłaniając twarz.


-  Rozumiem, ale muszę go zabrać.
Ricky wtrąca się w końcu, zbulwersowany potraktowaniem:
- Facet, jestem w środku iluzji. Potraktowałbyś tak Chrisa Angela?
- Kogo? - dziwi się kelner.
- O mój Boże, co za głupek, na prawdę nie wiesz kim jest Chris Angel? Na prawdę jesteś głuchym głupkiem, gościu.
Gemma pyta:
- Czy teraz mogę zdjąć serwetkę z głowy? 
- Tak, magia skończona. - odpowiada Ricky. - Wybacz Gene, Gemma może zastrzelić twoją żonę na zewnątrz.
- Dobra, to była długa noc, idziemy - mówi partnerka Gene'a popychając go do wyjścia.
Ale Ricky prosi:
- O, nie, nie pozwólcie temu idiocie zepsuć mi zabawy. Moja dziewczyna jest piosenkarką. 
- Jestem piosenkarką
- Zaśpiewaj swoją piosenkę.


- Ma tytuł "Magia". Podaj mi rytm, kochany. - mówi do Ricky'ego, ten stuka, a ona zaczyna śpiewać:
D.J. sprowadził magię zeszłej nocy, 
bo rzuca zaklęcia na parkiecie,
zahipnotyzoował, zaklął, (hipnotized, mesmerized)
magiczny kapelusz, wiem o tym, 
o to chodzi, takie wow, 
Harry Potter, myślę, że ona to ma
pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, buch 
zniknęłaaaa!

 

Gene i jego towarzyszka siedzą oszołomieni, Ricky mówi coś w rodzaju:
- Kochanie, jeśli chciałaś zmienić wszystkich przy stole w skały udało ci się (w sensie, że zastygnęli). Wiem, jaki Gene jest twardy, mogę to powiedzieć widząc, jak się zwija na swoim siedzeniu.
- Co? Kto się zwija, nie ja. - mówi oburzony Gene.
- Tak, zwijasz się, próbujesz coś pozmieniać! - mówi towarzyszka Gene'a.
- Co? Nie możesz po prostu docenić tego, co tu się dzieje? - pyta Gene.
- Hm, myślę, że tak - przyznaje kobieta.


 - O, znowu są zakochani, i to z powodu mojej piosenki. - Stwierdza zadowolona Gemma. - Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, buch - zniknęłaaaa!

I koniec. Do obejrzenia via YT

Z programu Saturday Night Live 5 listopada 2016 r. został do rozpracowania jeszcze jeden skecz, czyli jedna część, z udziałem Benedicta.